Holandia ostro w prawo. Populista Geert Wilders wygrał wybory

Szok w Holandii. Populista Geert Wilders, przeciwnik meczetów i Koranu, imigrantów i Unii Europejskiej, wygrał wybory parlamentarne.

Publikacja: 24.11.2023 03:00

Skalą zwycięstwa Geerta Wildersa zaskoczeni są wszyscy, nawet on sam

Skalą zwycięstwa Geerta Wildersa zaskoczeni są wszyscy, nawet on sam

Foto: AFP

Lider Partii Wolnościowej funkcjonuje na holenderskiej scenie politycznej od dwóch dekad. Holendrzy się do niego przyzwyczaili, a nawet – jak mówi „Rzeczpospolitej” Chris Aalberts, politolog z Uniwersytetu Amsterdamskiego – nim się znudzili. Ten skrajny polityk zawsze mógł liczyć na mniejsze lub większe poparcie w wyborach, ale nigdy nie wyszedł z nich zwycięzcą. Do ostatniej środy, gdy okazało się, że Partia Wolnościowa (PVV) zdobyła 37 mandatów w liczącym 150 deputowanych Tweede Kamer, czyli niższej izbie parlamentu (wybory do Senatu odbywają się w innym terminie).

– To, że będzie miał niezły wynik, widać było w sondażach. Ale takiej przewagi w liczbie mandatów (37 wobec 25 następnego na liście sojuszu socjaldemokratów z Zielonymi – red.) nikt nie przewidział – mówi Aalberts.

Czytaj więcej

Geert Wilders wygrywa wybory w Holandii. Będzie referendum ws. wyjścia z UE?

Przekonuje, że skalą zwycięstwa zaskoczony musiał być sam Wilders, skoro na liście kandydatów ma zaledwie 45 osób, czyli tylko ośmioro w rezerwie na wypadek rezygnacji, przejścia do Parlamentu Europejskiego czy zgonu kogoś z wybranych.

Komentatorzy nie mają wątpliwości, że zwycięstwo populisty w zamożnym, stabilnym kraju założycielskim UE jest szokiem. Wilders ma w swoim programie zamykanie meczetów, zakaz Koranu i chust, całkowite zatrzymanie migracji, wyjście z UE, ale też sprzeciw wobec rozszerzenia Unii (to chyba na wypadek, gdyby nie udało się zrealizować poprzedniego postulatu) czy dostarczania broni Ukrainie.

Czytaj więcej

Le Pen: nadchodzi rewolucja w Unii

20 lat temu Wilders mocno sprzeciwiał się rozszerzeniu UE o Polskę, a jeszcze dziesięć lat temu jego partia założyła specjalną stronę internetową, na której Holendrzy mieli zgłaszać przypadki utraty pracy na rzecz Polaka, Rumuna czy Bułgara.

Szersze zjawisko

Zawsze mógł liczyć na poparcie części opinii publicznej, skąd jednak taki sukces teraz?

– To jest fragment ogólnoeuropejskiego zjawiska. Ludzie zniechęceni są napływem imigrantów, odwracają się w stronę partii antysystemowych – mówi „Rzeczpospolitej” Dave Sinardet, politolog z niderlandzkojęzycznego Wolnego Uniwersytetu w Brukseli (VUB).

Czytaj więcej

Jak Holandia stała się hamulcowym Unii Europejskiej

I wskazuje na rosnącą popularność AfD w Niemczech, Le Pen we Francji czy zwycięstwo Meloni we Włoszech. W Holandii kwestia imigrancka dodatkowo łączy się z wielkim kryzysem na rynku mieszkaniowym, który pogłębił się w czasie wieloletnich rządów koalicji pod wodzą liberała Marka Ruttego. Cięła ona wydatki na mieszkalnictwo komunalne. Ale to niejedyny problem – w Holandii nie ma gdzie budować.

– Kiedyś niebotyczne ceny osiągały mieszkania w Amsterdamie i Utrechcie, ale teraz problem jest wszędzie – mówi Aalberts. Wydarte morzu grunty są albo całkowicie zurbanizowane albo zajęte przez rolników. Próby odebrania im części ziemi pod budownictwo spotykają się z silnymi protestami. W tym kontekście zjawisko imigracji jest jeszcze bardziej kontrowersyjne.

Na przykład Pieter Omtzigt, popularny polityk chadecki, który wystartował na czele zupełnie nowej partii Nowy Kontrakt Społeczny (NSC), nawołuje do ograniczenia każdego rodzaju imigracji, nawet potrzebnych na rynku pracowników czy studentów międzynarodowych. Bo każda nowa grupa stwarza presję na rynku mieszkaniowym.

Nowy wizerunek

Ale do sukcesu Wildersa przyczyniło się także złagodzenie jego wizerunku. Jego program się nie zmienił, ale powtarza, że będzie działał w zgodzie z prawem i konstytucją. Co oznacza, że ani meczetów nie będzie zamykał, ani Koranu zakazywał, bo byłoby to niezgodne z zapisaną w ustawie zasadniczej wolnością wyznania. – O wyjściu z UE też już nie będzie mówił, bo opinia publiczna jest przeciwna – mówi Sinardet. Wreszcie pomogli mu jego konkurenci. Dilan Yesilgoz, liderka liberalnej partii VVD (wcześniej na jej czele stał premier Mark Rutte), kilka tygodni temu nie wykluczyła tworzenia rządu z Wildersem, co od razu doprowadziło do wzrostu poparcia dla jego partii. Lider zwycięskiej partii dostanie teraz misję tworzenia rządu. Razem z liberałami z VVD i nową partią prawicową NSC miałby większość. Ale w wielu sprawach te partie się różnią.

– Omtizgt powiedział zresztą wcześniej, że powinien powstać rząd mniejszościowy na wzór skandynawski. Kto wie, czy nie byłoby to najlepsze rozwiązanie, biorąc pod uwagę, jak niespójna była ostatnia koalicja Ruttego – mówi Aalberts.

Jedno jest pewne: tworzenie rządu potrwa miesiącami. Po poprzednich wyborach w 2021 roku proces tworzenia koalicji trwał 299 dni, rekord w historii holenderskiej polityki.

Lider Partii Wolnościowej funkcjonuje na holenderskiej scenie politycznej od dwóch dekad. Holendrzy się do niego przyzwyczaili, a nawet – jak mówi „Rzeczpospolitej” Chris Aalberts, politolog z Uniwersytetu Amsterdamskiego – nim się znudzili. Ten skrajny polityk zawsze mógł liczyć na mniejsze lub większe poparcie w wyborach, ale nigdy nie wyszedł z nich zwycięzcą. Do ostatniej środy, gdy okazało się, że Partia Wolnościowa (PVV) zdobyła 37 mandatów w liczącym 150 deputowanych Tweede Kamer, czyli niższej izbie parlamentu (wybory do Senatu odbywają się w innym terminie).

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Córka Kadyrowa z orderem za zasługi, choć straciła miliony
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Polityka
Mieszkańcy Izraela wyszli na ulice. Protestowali przeciwko rządowi Netanjahu
Polityka
USA. Izba Reprezentantów zagłosowała. Zapadła decyzja w sprawie pomocy dla Ukrainy
Polityka
Historyczne porozumienie. Armenia i Azerbejdżan ustaliły pierwszy odcinek granicy
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Polityka
W Korei Północnej puszczają piosenkę o Kim Dzong Unie, "przyjaznym ojcu"