Prezydent Turcji postanowił poddać pod obrady parlamentu decyzję o poszerzeniu sojuszu o 32. kraj członkowski. Liczy, że w zamian Ameryka daruje mu poparcie dla Hamasu i zapobiegnie katastrofie gospodarczej kraju.
Czytaj więcej
Prezydent postanowił poddać pod obrady parlamentu decyzję o poszerzeniu sojuszu o 32. kraj członkowski. Liczy, że w zamian Ameryka daruje mu poparc...
Ruch Recepa Erdogana powinien być rozstrzygający, bo jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) ma zdecydowaną większość wśród deputowanych w Ankarze. Od momentu, gdy turecki przywódca podjął podobną decyzję w sprawie Finlandii, proces ratyfikacji, choć złożony (obejmuje m.in. obrady w Komisji Spraw Zagranicznych), został zamknięty w ledwie 13 dni. Mowa bowiem o kraju w znacznym stopniu autorytarnym, gdzie stanowisko prezydenta ma znaczenie rozstrzygające.
Węgry utrzymują swoje stanowisko w sprawie Szwecji w NATO
- To nic nie zmienia z naszej perspektywy - skomentował zmianę stanowiska Turcji szef MSZ Węgier Peter Szijjarto.
- Węgierski parlament jest parlamentem suwerennego kraju, więc podejmie suwerenną decyzję w tej sprawie - dodał.
Po doniesieniach z Turcji, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował sojuszników w zeszłotygodniowym liście, że Szwecja powinna dołączyć do bloku wojskowego najpóźniej podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych w dniach 28-29 listopada.
Premier Węgier Viktor Orban mówił we wrześniu, że Węgry nie spieszą się z ratyfikacją członkostwa Szwecji, a Szijjarto powtórzył to zdanie.
Wcześniej Szijjarto mówiłw lipcu: "Nasze stanowisko w sprawie Szwecji jest jasne: rząd popiera przystąpienie do NATO, dlatego też wiele miesięcy temu przedstawiliśmy parlamentowi propozycję w tej sprawie".
- Zamknięcie procesu ratyfikacji to tylko kwestia techniczna - dodał.