Były skarbnik PiS: Lech Kaczyński prosił "nie mów Jarkowi co chce usłyszeć"

W PiS nikt nie pamięta tych ideałach, które mieliśmy na początku realizować tą partią - mówił w rozmowie z TVN24 Stanisław Kostrzewski, wieloletni, były skarbnik PiS.

Publikacja: 10.10.2023 07:53

Mateusz Morawiecki i Stanisław Kostrzewski

Mateusz Morawiecki i Stanisław Kostrzewski

Foto: PAP, Piotr Polak, Grzegorz Jakubowski

Kostrzewski był pytany czy dziś poznaje swoją dawną partię.

- Zmiany, które zaistniały w PiS są tak głębokie, że muszę użyć określenia, iż ówczesne PiS, to nie jest ta partia, która była marzeniem i zakładana przez Leszka Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Kazia Ujazdowskiego i wielu innych - odparł.

- Tam nikt nie pamięta o tych ideałach, które mieliśmy na początku realizować tą partią. Która miała być rzeczywiście prawa i sprawiedliwa. W pewnym momencie do tej partii zaczęli garnąć się ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z poszanowaniem państwa, instytucji państwowych, zasad funkcjonowania i społecznego, i organizacyjnego, i finansowego. I ci ludzie zaczęli w partii zdobywać sobie coraz większe pola. Siłą rzeczy wszyscy ludzie, którzy mieli inny punkt widzenia, musieli ustąpić pola - dodał.

Były skarbnik PiS: Wizja realizowana przez PiS nie ma nic wspólnego z wizją Lecha Kaczyńskiego

Kostrzewski stwierdził też, że PiS nie tylko odszedł od ideałów, ale też "zmienił narzędzia" takie jak TK, Sejm, Senat czy PKW, "po to tylko, aby później zrealizować swój cel wizji jednej osoby czy dwóch osób państwa".

- Wizji, która z wizją Lecha Kaczyńskiego nie ma nic wspólnego - dodał. - Kiedy pracowałem z Lechem Kaczyńskim w NIK zawsze mówił jedno: najważniejsze są reguły, najważniejsze są zasady, a dla państwowca najważniejsze jest dotrzymanie słowa tym zasadom - wyjaśnił.

Stanisław Kostrzewski: Lech Kaczyński był dla Jarosława Kaczyńskiego autorytetem

A czy Jarosław Kaczyński, którego Kostrzewski zna od lat 90-tych, bardzo się zmienił?

- Wszyscy się zmieniają. Prezes Jarosław Kaczyński zawsze miał swoją wizję państwa. Nie powiem, żebym ja z tą wizją się zgadzał. I nie tylko ja. Wielokrotnie wtedy, kiedy mógł swój punkt widzenia skonsultować z kimś, kogo szanował, kto był dla niego autorytetem - mam na myśli jego brata - nie było możliwości, aby powstały idee, które byłyby niezgodne z państwowością, z poczuciem odpowiedzialności za własne rządy, własne decyzje - stwierdził.

Czy więc 10 kwietnia 2010 roku był cezurą, która wyznacza przemianę Jarosława Kaczyńskiego.

- Ja tak to zaobserwowałem. Dziesiątego, kiedy klęczeliśmy przy tej słynnej brzozie, dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego, bodajże najważniejsza część świata zewnętrznego przestała istnieć. Brat był tym punktem, do którego prezes Kaczyński zawsze się odnosił. Nagle tego punktu zabrakło. To jest pustka. Człowiek ma szczęście, jeśli nagle wokół niego pojawią się ludzie wartościowi, dobrzy, życzliwi. Jeśli pojawią się ludzie, którzy mają odwrotne cechy, to nie pozostaje to bez wpływu na osobę której to dotyczy. I to były pierwsze powody tych zmian - stwierdził.

Kostrzewski mówił też, że gdy Lech Kaczyński zwrócił się do niego, by został skarbnikiem PiS, prosił go: "Nigdy nie mów Jarkowi tego co chce usłyszeć. Obiecaj mi, że będziesz mu mówił tak jak jest".

Kostrzewski stwierdził następnie, że wizja państwa Jarosława Kaczyńskiego "na pewno nie byłaby realizowana przez Lecha Kaczyńskiego".

Kostrzewski był pytany czy dziś poznaje swoją dawną partię.

- Zmiany, które zaistniały w PiS są tak głębokie, że muszę użyć określenia, iż ówczesne PiS, to nie jest ta partia, która była marzeniem i zakładana przez Leszka Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Kazia Ujazdowskiego i wielu innych - odparł.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
KAS bierze się za firmy omijające sankcje. Wszczęto 51 postępowań
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Rusza nowa kadencja PE. Na czym skupią się nowi polscy eurodeputowani?
Polityka
Koniec biedy w Komisji Heraldycznej. Podwyżki o ponad 200 proc.
Polityka
Ryszard Czarnecki zostanie rozliczony za kilometrówki. Są zarzuty
Polityka
„Rzecz w tym”. Wyborcy oczekują rozwoju i rozliczeń. Dlaczego Tusk tłumaczy się z wypuszczenia Romanowskiego