Iwona Arent zachowa immunitet dzięki Elżbiecie Witek

Po decyzji marszałek Sejmu, polityczka PiS Iwona Arent nie odpowie w sprawie karnej, wytoczonej jej przez posłankę PO.

Aktualizacja: 21.07.2023 06:31 Publikacja: 21.07.2023 03:00

Posłanka PiS Iwona Arent

Posłanka PiS Iwona Arent

Foto: PAP/Tomasz Waszczuk

W 2018 roku posłanka PO Kinga Gajewska przeprowadziła transmisję na Facebooku, poświęconą zatrzymaniu sekretarza generalnego Platformy Stanisława Gawłowskiego. – A najbardziej to się bójcie Boga, PiS-owcy, i Grzegorza Schetyny. Wszystkich was rozliczymy – powiedziała w pewnym momencie, drapiąc się kciukiem po brodzie.

Zdaniem posłanki PiS Iwony Arent był to gest… podrzynania gardła politykom PiS. Tak powiedziała na konferencji w Sejmie. Gajewska takie twierdzenie uważa za absurdalne i niebezpieczne z punktu widzenia temperatury sporu politycznego, więc wytoczyła Arent sprawę karną. Do uchylenia immunitetu jednak nie dojdzie. Tak zdecydowała marszałek Elżbieta Witek.

Czytaj więcej

Sejmowa komisja widmo słono kosztuje. „Geneza problemu tkwi w konstytucji”

Zawieszona działalność Iwony Arent

Podjęła decyzję pozytywną z punktu widzenia posłanki, o której ostatnio było wyjątkowo głośno. Na początku lipca „Super Express” opublikował nagranie z udziałem syna Arent, bijącego swoją byłą dziewczynę. Posłanka najpierw broniła potomka, 6 lipca zaś ogłosiła, że zawiesza aktywność polityczną, choć nie jest pewne, na czym ma to polegać. Jak ustaliliśmy, dwa dni wcześniej, bo 4 lipca „postanowienie o pozostawieniu bez biegu wniosku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posłanki Iwony Arent” podjęła marszałek Witek.

Z treści postanowienia wynika, że wniosek o pozbawienie immunitetu wniósł na początku lutego pełnomocnik Kingi Gajewskiej. Zdaniem szefowej Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej brakowało w nim informacji o tym, czy sprawa została już wniesiona do sądu. Pismo dotyczące braków przekazano 1 czerwca pełnomocnikowi posłanki KO. „Bezskuteczny upływ terminu na uzupełnienie wniosku nastąpił w dniu 15 czerwca 2023 roku. W tym terminie do marszałka Sejmu nie wpłynęło pismo mające na celu uzupełnienie wniosku zgodnie z wezwaniem” – uzasadnia Elżbieta Witek swoją decyzję o pozostawienie wniosku bez biegu.

Czytaj więcej

Posłanka PiS tłumaczyła brutalne zachowanie syna. Zawiesza działalność polityczną

Pełnomocnik posłanki Gajewskiej Paweł Zieliński informuje nas, że pismo do marszałek zostało złożone 15 czerwca. – Kancelaria Sejmu została poinformowana przez pełnomocnika Kingi Gajewskiej, iż prywatny akt oskarżenia przeciwko Iwonie Arent został złożony w dniu 18 stycznia 2023 roku (a więc przed złożeniem wniosku o uchylenie immunitetu), a sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Pismo pełnomocnika zostało odebrane przez Kancelarię Sejmu w dniu 20 czerwca 2023 roku – wyjaśnia.

Skoro pełnomocnik złożył pismo w ostatnim dniu terminu, dlaczego marszałek Witek go nie uznała? Jak wynika z jej postanowienia, w przypadku wniosków o uchylenie immunitetu terminy liczy się inaczej niż np. w postępowaniu cywilnym: nie jest istotna data stempla pocztowego, lecz data wpływu na biurko marszałka. Wszystko dlatego, że – jak tłumaczy Witek – ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie zawiera odesłań do sposobów obliczania terminów np. w kodeksie postępowania cywilnego, administracyjnego czy karnego.

Pozew goni pozew

– Pani marszałek bardzo kreatywnie podchodzi do przepisów, chcąc uchronić Iwonę Arent przed utratą immunitetu – twierdzi mec. Zieliński. Dodaje, że 14 lipca do Sejmu został wysłany kolejny wniosek o uchylenie immunitetu. Ponadto Kinga Gajewska wniosła pozew cywilny przeciw posłance PiS. Domaga się przeprosin na antenie TVP Info, a na 4 stycznia 2024 roku wyznaczono termin rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Czytaj więcej

Lawina głosowań immunitetowych w Sejmie

Będzie to jednak tylko kolejna bitwa w długiej prawniczej wojnie między posłankami. Już raz Gajewska wnioskowała o uchylenie immunitetu Arent, na co w 2019 roku nie zgodził się Sejm. Zdaniem posłanki PO, polityczka PiS naruszyła jej nietykalność, wyszarpując telefon w Sejmie, gdy ta pierwsza próbowała nagrać prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Zdaniem Kingi Gajewskiej, marszałek Witek, odmawiając biegu wnioskowi o uchylenie immunitetu, broni posłanki z własnego klubu. Iwona Arent zaś powiedziała nam, że nic nie wie na temat decyzji marszałek Sejmu.

W 2018 roku posłanka PO Kinga Gajewska przeprowadziła transmisję na Facebooku, poświęconą zatrzymaniu sekretarza generalnego Platformy Stanisława Gawłowskiego. – A najbardziej to się bójcie Boga, PiS-owcy, i Grzegorza Schetyny. Wszystkich was rozliczymy – powiedziała w pewnym momencie, drapiąc się kciukiem po brodzie.

Zdaniem posłanki PiS Iwony Arent był to gest… podrzynania gardła politykom PiS. Tak powiedziała na konferencji w Sejmie. Gajewska takie twierdzenie uważa za absurdalne i niebezpieczne z punktu widzenia temperatury sporu politycznego, więc wytoczyła Arent sprawę karną. Do uchylenia immunitetu jednak nie dojdzie. Tak zdecydowała marszałek Elżbieta Witek.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Która polska partia prowadzi politykę korzystną z punktu widzenia Rosji?
Polityka
Adrian Zandberg apeluje do Donalda Tuska o wycofanie się z kredytu 0%. „Zapomnijmy o sprawie”
Polityka
Marian Banaś: Z powrotem przystępujemy do kontroli Funduszu Sprawiedliwości
Polityka
Marcin Romanowski o nagraniach ws. Funduszu Sprawiedliwości: Burza w szklance wody, prowokacja
Polityka
Kolejne nagranie w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. "Nawet już teraz dosypmy im"
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy