Rzecznik rządu był pytany o słowa Jarosława Kaczyńskiego, który o dziennikarzu TVN24, pytającym o ewentualną dymisję ministra obrony, Mariusza Błaszczaka, powiedział, że "występuje jako przedstawiciel Kremla".
Kaczyński o dziennikarzu TVN24: przedstawiciel Kremla. Rzecznik: Media można krytykować
- Dziennikarze, tak samo jak politycy, są przedstawicielami władzy, wy nazywacie to często czwartą władzą. Każda władza podlega krytyce i ocenie. Rozumiem, że być może dziennikarze są często bardziej wrażliwi, ale również państwo podlegacie ocenie opinii publicznej i nie jesteście wyciągnięci spod kontroli społecznej - odparł rzecznik.
Czytaj więcej
Ponad połowa badanych oczekuje odowołania szefa resortu obrony narodowej. Jego rezygnacji domagają się przedstawiciele opozycji.
- Czy w Moskwie, na Kremlu, ucieszyliby się z odwołania ministra Błaszczaka, czy by się zasmucili? - pytał też Müller.
- Moskwie zależy na tym, aby tego typu rządy jak PiS w Polsce nie mogły dalej rządzić - dodał rzecznik przekonując, że Kreml wie, iż "Polska jest ramię w ramię z tymi państwami", które uważają, że działania Rosji i Białorusi są karygodne.
- Ktoś kto próbuje w tej chwili doprowadzić do dymisji ministra obrony w sytuacji wojny za naszą wschodnią granicą, świadomie lub nieświadomie... w jakimś sensie ucieszyłoby to Moskwę - stwierdził Müller.
Na pytanie o sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej", z którego wynika, że niemal 54 proc. Polaków chciałoby dymisji Błaszczaka, rzecznik odparł, iż "Polacy są źle informowani w tej konkretnej sytuacji".
Müller zarzucił mediom, że w sposób "nierzetelny" przedstawiają skomplikowany mechanizm, jaką są relacje międzynarodowe.
Rzecznik o "Lex Tusk": Po decyzjach można się odwołać do sądu administracyjnego
Rzecznik był pytany o krytykę pod adresem ustawy "lex Tusk", którą w poniedziałek postanowił podpisać prezydent Andrzej Duda.
Krytycy tej ustawy, nazywanej "lex Tusk" zwracają uwagę, że komisja ma mieć nadzwyczajne, naruszające konstytucję uprawnienia - w tym możliwość pozbawiania osób uznanych za działające pod wpływem Rosji prawa do zajmowania stanowisk związanych z wydawaniem pieniędzy publicznych przez 10 lat.
- Wszelkie decyzje, które podejmie komisja podlegają następczo kontroli sądów. Na podstawie prawa postępowania przed sądami administracyjnymi - stwierdził rzecznik.
Czytaj więcej
Komisja ds. wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w l. 2007–2022 ma powstać szybko, ale na kontrolę jej decyzji przez sąd nie starczy...
Na uwagę, że sąd administracyjny bada tylko zgodność działania z procedurami i nie musi zawiesić decyzji komisji, Müller powtórzył, że "jeżeli będzie decyzja podjęta w sprawie jakiejś osoby, to taka osoba ma prawo wniosku do sądu oraz wniosku do sądu o zawieszeniu tej decyzji". - Sąd może się do takiej decyzji przychylić - dodał.
Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.
- Artykuł 99 ust. 3 Konstytucji mówi o tym, że do Sejmu nie mogą kandydować osoby, które są skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwa z oskarżenia publicznego na karę pozbawienia wolności. Nie ma zagrożenia żadnego polityka w Polsce, że z tytułu decyzji podjętej przez komisję nie będzie mógł kandydować do Sejmu - przekonywał też. Na pytanie pełnienia jakich funkcji może komisja zakazać, rzecznik przyznał, że chodzi o takie stanowiska jak "dyrektorzy departamentów, ministrowie czy premier rządu".