Minister Mariusz Błaszczak przedstawił dziś raport dotyczący kontroli związanej z incydentem w postaci naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk zdolny do przenoszenia głowic nuklearnych, którego nie znalazło wojsko. W lesie pod Zamościem nieopodal Bydgoszczy pocisk znalazła postronna osoba jeżdżąca tam konno.

Błaszczak oświadczył, że winnym zaniechania poszukiwań pocisku jest dowódca operacyjny, który miał nie zawiadomić o obiekcie ani ministra, ani innych wskazanych w instrukcji organów.

Ustalenia kontroli wykazały także, jak mówił Błaszczak, że w raportach z 16 grudnia, gdy pocisk naruszył przestrzeń powietrzna Polski, takiej informacji nie było w dziennym raporcie.

Czytaj więcej

Rosyjska rakieta pod Bydgoszczą. Błaszczak wskazał winnego zaniechania obowiązków

Wiceprzewodniczący PO Cezary Tomczyk, jednocześnie członek sejmowej komisji obrony, zapowiedział, że jeszcze w czwartek złoży w prokuraturze zawiadomienie o możliwości niedopełnienia obowiązków przez szefa MON, który o incydencie nie zawiadomił szefa rządu.

Premier Morawiecki przyznał, że o tym, iż na terytorium Polski wleciała rosyjska rakieta, dowiedział się pod koniec kwietnia.

Poseł Tomczyk stwierdził, że mimo zapewnień szefa MON o "polskim bezpiecznym niebie", na terytorium RP wleciał obcy pocisk i przeleżał prawie 5 miesięcy w lesie, a przez 4 miesiące nie był tego świadom szef polskiego rządu. .

- Powiedzieć dzisiaj o naszym państwie pod rządami PiS, że to państwo z dykty, to byłby gigantyczny komplement dla rządu - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Cezary Tomczyk.

Sejmowa komisja obrony na wniosek opozycji zajmie się sprawą rosyjskiego pocisku. Może się zebrać za około dwa tygodnie.