Ardern ustąpiła ze stanowiska premiera Nowej Zelandii w styczniu, mówiąc, że "wypaliła się" i nie może dalej stać na czele kraju. Zapowiedziała także, że nie będzie ubiegać się o reelekcję do parlamentu.
Ardern, w wieku 37 lat, objęła stanowisko premiera Nowej Zelandii. Teraz będzie służyć jako niepłatny, specjalny wysłannik dla Christchurch Call, inicjatywy, którą współzałożyła w 2019 roku. Projekt ma na celu połączenie krajów i firm technologicznych w celu zwalczania ekstremizmu.
Ardern, w wieku 37 lat, objęła stanowisko premiera Nowej Zelandii
W marcu 2019 w Nowej Zelandii doszło do dwóch ataków na meczety w Christchurch, drugim co do wielkości mieście Nowej Zelandii. W czasie tych wydarzeń zginęło 51 osób, a 40 zostało rannych. Sprawcą ataku był biały mężczyzna o poglądach supremacjonistycznych. Swój atak terrorysta transmitował na żywo na Facebooku.
"Wezwanie Christchurch jest priorytetem polityki zagranicznej dla rządu, a Jacinda Ardern ma wyjątkową pozycję, aby wyeliminować ekstremistyczne i brutalne treści w Internecie" - powiedział w oświadczeniu jej zastępca na stanowisku premiera, Chris Hipkins.
"Terroryzm i brutalne treści ekstremistyczne online są problemem globalnym, ale dla wielu w Nowej Zelandii są również bardzo osobiste" – tłumaczyła Ardern.
Ardern podczas swojej kadencji poprowadziła kampanię na rzecz praw kobiet, a także zwalczania ubóstwa dzieci i nierówności ekonomicznych. Zdobyła również uznanie na arenie międzynarodowej za skuteczną walkę z pandemią COVID-19. Jej popularność spadła w ostatnim roku u władzy, gdy doszło do wzrostu inflacji i przestępczości w kraju.
Czytaj więcej
Jacinda Ardern, premier Nowej Zelandii, której sława wyrosła daleko poza ten niewielki kraj na antypodach, nieoczekiwanie zapowiedziała swoją dymisję.
- To było pięć lat na stanowisku premiera, które odczułam bardziej niż dziewięć. Prawdopodobnie dlatego, że wszyscy dużo przeszliśmy jako naród – mówiła była premier, w wywiadzie dla nowozelandzkich mediów publicznych.
- Będę tęsknić za ludźmi (...), ale nie będę tęsknić za brzemieniem, bo jest ono ciężkie – dodała.