Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 376

Zawarte w projekcie przepisy  wymagałyby, aby organizacje otrzymujące ponad 20 procent swoich funduszy z zagranicy zarejestrowały się jako „zagraniczni agenci” i poddały się monitorowaniu przez ministerstwo sprawiedliwości, w przeciwnym razie zostaną ukarane wysokimi grzywnami.

Przeciwnicy tej ustawy porównują ja do rosyjskich przepisów wprowadzonych w 2012 roku, które do dziś są wykorzystywane do rozprawiania się z wszelkimi przejawami społeczeństwa obywatelskiego w Rosji.

Debata parlamentarna na temat ustawy z kłótni przerodziła się w gwałtowną  bójkę na pięści.

W tym samym czasie protestujący przeciwko ustawie wylegli na ulice i zgromadzili się przed parlamentem, gdzie odśpiewali gruziński hymn.

Rosyjskie wpływy są w Gruzji poważnym problemem, ponieważ jedna piąta uznanego na arenie międzynarodowej terytorium tego kraju jest okupowana przez wspieranych przez Kreml separatystów.

Proponowana ustawa budzi obawy przed skrętem Gruzji w stronę autorytaryzmu.

- Rosyjskie ustawodawstwo, które jest obecnie proponowane w parlamencie, jest sprzeczne z interesami narodowymi Gruzji, z naszymi europejskimi aspiracjami – powiedział Irakli Pawleniszwili działacz na rzecz praw obywatelskich i polityk opozycji.

Jednak Giwi Mikanadze z rządzącej od 2012 roku partii Gruzińskie Marzenie powiedział w publicznej telewizji, że "społeczeństwo gruzińskie absolutnie zasługuje na to, aby wiedzieć, które organizacje są finansowane i z jakich źródeł".

Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili jest przeciwna ustawie i powiedziała, że ustawa zagrozi Gruzji nadziejom na przystąpienie do Unii Europejskiej i NATO.

Gruzja złożyła wniosek o członkostwo w UE w marcu 2022 r. i otrzymała listę reform, których wprowadzenie umożliwi jej przystąpienie do wspólnoty.