W związku z ostatnimi sondażami, które wskazują, że po zbliżających się wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość raczej nie może liczyć na samodzielną większość, oraz w świetle nieustających spięć z obecnym koalicjantem, Solidarną Polską, pojawiają się pytania o następczynię partii Zbigniew Ziobry w ewentualnej koalicji powyborczej.
Były wiceminister zdrowia z Prawa i Sprawiedliwości, Bolesław Piecha, w rozmowie z "Super Expressem" stanowczo wyklucza jakąkolwiek współpracę z Platformą Obywatelską, z powodu "wysokiego poziomu napięć i sporów".
Czytaj więcej
Prawo i Sprawiedliwość z poparciem ponad 32 proc. głosów wygrałoby wybory parlamentarne, ale partia Jarosława Kaczyńskiego byłaby daleka od samodzi...
Z Koalicją Polską z kolei dzielą PiS "napięcia regionalne".
Piecha nie wyklucza natomiast koalicji PiS z Konfederacja, choć nie bezwarunkowo.
- Pewne osoby, które utrzymałyby swoją pozycję, byłyby dla nas trudne do zaakceptowania - mówi poseł.
Precyzuje, że chodzi o Grzegorza Brauna. - Oprócz Brauna, to tam można byłoby się dogadać – ocenia.
O opinię w tej sprawie dziennik spytał Janusza Korwin-Mikkego, posła Konfederacji. Ten stwierdził, że "w polityce niczego nie można wykluczyć", choc jednak wykluczył jakąkolwiek współpracę z partią Razem.
Zastrzega też, że każdy ewentualny koalicjant Konfederacji "musiałby zdecydować się na likwidację resztek socjalizmu w Polsce".
- Czyli na prywatyzację służby zdrowia, oświaty i PKP. A co do 500 plus, to nie jest kwestia najważniejsza, ta kwota w czasie inflacji i tak zniknie - ocenia Janusz Korwin–Mikke.