Senator był pytany o sprawę wybuchu w siedzibie Komendy Głównej Policji i o słowa komendanta głównego, gen. Jarosława Szymczyka, który w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówił, że czuje się ofiarą całego incydentu.

- Doszło do rzeczy na wielu poziomach fatalnej, niebezpiecznej, świadczącej o upadku państwa PiS. Nie jest żadną ofiarą człowiek, który jest sprawcą, który może chodzić teraz wolno, udzielać wywiadów tylko dlatego, że działa pewien układ polityczny na szczytach prokuratury, rządu, kierownictwa służb i policji. Dopiero po 30 godzinach opinia publiczna poznała prawdę o tym, co zdarzyło się, a otoczenie komendanta przyjęło strategię bardzo wschodnią, zamiatania sprawy i próby przykrycia tego, zyskując przy tym wsparcie prokuratury usłużnej PiS-owi - mówił polityk KO. 

Czytaj więcej

#najlepRze2022. Gen. Jarosław Szymczyk: Nie widzę powodu, żeby składać wniosek o dymisję

- Otoczenie pijarowe komendanta zaczęło snuć hipotezy o zawaleniu się stropu, o tym że dach pod ciężarem śniegu się zawalił - i prawie im się to udało, gdyby nie praca dziennikarzy wolnych mediów - dodał Brejza.

A co ze słowami gen. Szymczyka, który mówi "Rzeczpospolitej", że nie widzi powodu do składania dymisji?

Wystarczyłoby, żeby generał strzelił w okno, pocisk przebiłby okno, uzbroił się po 15 metrach lotu i mógłby trafić w pobliski punkt przedszkolny, szkołę podstawową czy liceum

Krzysztof Brejza, senator KO

- W ciągu pierwszej godziny po tym wydarzeniu przez rząd powinien zostać generał zdymisjonowany. A po słowach ministra (Mariusza) Kamińskiego, że generał jest pokrzywdzonym, to minister Kamiński powinien być zdymisjonowany przez premiera. W demokratycznym państwie próba zamiatania tak groźnej sprawy pod dywan skończyłaby się dymisjami. Przypomnę, że tylko cudem doszło do podziurawienia stropu, ponieważ nie doszło do uzbrojenia głowicy. Wystarczyłoby, żeby generał strzelił w okno, pocisk przebiłby okno, uzbroił się po 15 metrach lotu i mógłby trafić w pobliski punkt przedszkolny, szkołę podstawową czy liceum. W tej części Mokotowa budynków użyteczności publicznej jest mnóstwo. Po uzbrojeniu pocisk wywołałby ogromną eksplozję i śmierć - niestety - kilkudziesięciu osób. Gdyby doszło do uzbrojenia w Komendzie Głównej Policji, zginęliby policjanci - mówił senator.   

- Jest taktyczna gra na czas, jest to robione przez układ po to, aby uzgodnić wspólną wersję i zminimalizować ryzyko, żeby komendant poniósł odpowiedzialność karną. Dlaczego? Bo też jest elementem układu. Odpowiada za bicie kobiet, ponosi odpowiedzialność za wszelkie patologie, które miały miejsce w policji, próby tuszowania sprawy Igora Stachowiaka. To człowiek układu władzy, którego ten układ broni - dodał Brejza.

- Zrzucanie winy na stronę ukraińską jest podłe i perfidne - mówił też senator. - To jest odpowiedzialność osoby, która przyjmuje tego typu, nazwijmy go, prezentem. To jest jednorazowy granatnik, laik wie, że to jest zwykła rura kompozytowa. Jeśli jest pusta, to jest lekka - dodał. 

- Granatnik powinien niszczyć rosyjskie czołgi na Ukrainie, a nie zagrażać życiu policjantów w Komendzie Głównej Policji czy też cywilów w okolicznych budynkach - podsumował.