Jedno koło z przodu, dwa z tyłu i możliwość przewożenia dwóch osób, siedzących jedna za drugą – to najważniejsze cechy samochodzika Anaig Brisk, pojazdu, który wygląda, jakby trafił do nas z przyszłości lub z ulic jednej z azjatyckich metropolii. Produkuje go węgierska firma ZTECH Auto, jest elektryczny, rozwija prędkość do 45 km/h, posiada takie udogodnienia, jak radio z mp3, kamera cofania czy centralny zamek. Jednym z posiadaczy tego nietypowego pojazdu jest Ministerstwo Rozwoju i Technologii, którym kieruje Waldemar Buda z PiS.
Wiadomo to dzięki posłom KO Krzysztofowi Gadowskiemu i Tomaszowi Piotrowi Nowakowi, którzy wysłali do Kancelarii Premiera i wszystkich ministerstw interpelacje w sprawie kryteriów wyboru flot samochodowych. Większość resortów już odpisała, a z odpowiedzi wynika, że Anaig Brisk jest najbardziej oryginalnym pojazdem w rządzie.
Poza nazwą marki, modelu i rokiem produkcji (2018) Ministerstwo Rozwoju i Technologii nie podało posłom żadnych danych dotyczących auta. O to, do czego ono służy, zapytaliśmy więc biuro komunikacji resortu. „Pojazd Anaig jest przeznaczony wyłącznie do jazd lokalnych w granicach Warszawy, przede wszystkim do transportu korespondencji pomiędzy kilkoma siedzibami urzędu” – wyjaśniło nam.
Biuro komunikacji zaznacza, że resort rozwoju i technologii nie kupił tego auta. Z wyjaśnień wynika, że zostało nabyte w grudniu 2018 roku przez ówczesne Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, którym kierował Jerzy Kwieciński.
Następnie auto wielokrotnie zmieniało właściciela, co wiązało się z częstymi zmianami w strukturze rządu. W 2019 roku resort Kwiecińskiego został zlikwidowany, a jego następcą stało się Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Z tego ostatniego wydzielono jednak część budżetu państwa „budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz mieszkalnictwo”, z której środków kupiono Briska, w związku z czym w 2021 roku trafił on do zasobów Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, następnie przekształconego w Ministerstwo Rozwoju i Technologii, obecnego właściciela.
Ile kosztowało? Na to pytanie ministerstwo już nie odpowiedziało. Obecnie koszt takiej maszyny to około 25 tys. zł.
Zdaniem posła Tomasza Piotra Nowaka ktoś sprawił sobie kosztowną zabawkę. – Któryś członek kierownictwa resortu najwyraźniej jest hobbystą. Gdyby tego typu pojazdy rzeczywiście były tak użyteczne, widywałoby się ich więcej na ulicach miast i częściej wchodziłyby w skład flot dużych instytucji – mówi.
Jego zdaniem zakup jest też kontrowersyjny z uwagi na potencjalne problemy z serwisem. Obecnie auto ma w swojej ofercie prawdopodobnie tylko jedna firma z Łańcuta w woj. podkarpackim. Z naszych rozmów z jej przedstawicielem wynika, że Anaig Brisk serwisować można tylko u niej na miejscu. A o tym, że Brisk jest awaryjny, świadczą opinie wystawione przez internautów zarówno temu pojazdowi, jak i jego bratu bliźniakowi ZTECH ZT-95, oferowanemu przez tego samego węgierskiego producenta.
Z naszych rozmów z dystrybutorem wynika, że do kierowania tym pojazdem wystarczy dowód osobisty, bo spełnia definicję motoroweru. Czy to było powodem zakupu przez ministerstwo? Na to pytanie chce znać odpowiedź poseł Nowak. – W kolejnej interpelacji zwrócę uwagę na to auto – zapowiada.