W swoim wystąpieniu Donald Tusk mówił m.in. o sytuacji w polskiej energetyce. - To wszystko, co dzieje się jest w soczewce ilustracją tego, jak wygląda dzisiaj polska polityka i polska władza - powiedział.

- W wielu państwach w Europie nie jest aż tak dramatyczna jak w Polsce, a jednak podjęto decyzję o zamrożeniu cen. Są różne sposoby - przekonywał lider PO. Dodał, że "ma żadnego istotnego powodu, żeby nie utrzymać pułapu cen, decyzją państwowych regulatorów na poziomie nie wyższym niż 600 zł za megawatogodzinę dla firm i około 450 zł za megawatogodzinę dla konsumentów indywidualnych".

- Wszyscy zapłacimy cenę za 7 lat rządów ciemnych i zimnych. Rządów ludzi bez wiedzy, bez dobrej woli. Kompetentnych tylko w jednej sprawie: jak napchać swoje kieszenie. W tym są naprawdę mistrzami - powiedział.

Czytaj więcej

Poseł PiS: Tusk też apelował o embargo na węgiel z Rosji

- Wystarczyłoby gdyby oni przez 7 lat utrzymali tempo rozwoju OZE z czasów moich rządów. Dzisiaj nie mielibyśmy żadnej potrzeby importowania surowców dla zaspokojenia wszystkich odbiorców indywidualnych energii w Polsce - przekonywał Tusk.

Jeden z uczestników spotkania spytał byłego premiera o rozliczenie obecnej władzy. - Nie jestem człowiekiem mściwym i nigdy w polityce nie szukałem rewanżu. Niektórzy lata temu uznali to za wyraz słabości. Kiedy zostałem premierem, próbowałem zgodnie z konstytucją zachować ludzi PiS-u, by ukończyli swoją pracę, np. Kamiński w CBA. Musiał zrobić coś przeciwko literze prawa, żebym zdecydował się go usunąć - mówił.

- Nie zamienię się w krwiożerczego i pełnego chęci rewanżu gościa, ale wiem, że nie powinienem ubiegać się o władzę, gdybym chociaż przez chwilę myślał o jakiejś grubej kresce lub że zapomnimy to, co się działo przez siedem lat. To nie wchodzi w rachubę - zapowiedział.

- Wiem, że wszyscy przyzwoici ludzie w Polsce, niezależnie od tego, na jaką partię chcą głosować, nie wyobrażają sobie, żeby zmiana władzy w jakikolwiek sposób miała oznaczać bezkarność dla tych, którzy każdego dnia łamią prawo, starają się łamać ludziom sumienia, bardzo często łamiąc to prawo wprost - kontynuował.

Czytaj więcej

Gowin: Jestem rozczarowany Morawieckim

- Nie założę togi i nie skażę Ziobry. Serce by chciało, rozum mówi ile mu się należy, ale chciałbym żeby tym zajął się niezależny ode mnie sędzia i niezależny ode mnie prokurator - dodał.

- Nowa władza musi w sprawach przyzwoitości, uczciwości i łamania prawa czarno biała. Nie będzie szarości - powiedział.

- Wszystkim życzę jak najszybszego dojścia do uczciwej refleksji nad tym, co się robiło. Nie mam zamiaru kwestionować tego, że poseł Gowin zmienił pogląd na świat. Powiem brutalnie: poseł Gowin będzie jednak raczej rozliczany, a nie będzie rozliczał - stwierdził.

- Bardzo bym chciał, gdy patrzę na partnerów z innych partii opozycyjnych, to mam czasami wrażenie, że oni są rzeczywiście skoncentrowani na tym, by mieć wynik i udział we władzy, ale nie do końca zdają sobie sprawę, co nas czeka. To nie są wybory i pytanie, czy on będzie miał procent więcej czy mniej. To jest śmiertelnie poważna sprawa, która wymaga nie kombinowania ile kto będzie miał miejsc i mandatów, tylko czy my pokonamy tych ludzi, których trzeba za wszelką cenę odsunąć od władzy. Bardzo bym chciał, aby nasi partnerzy zrozumieli, że dzień po wyborach to nie będzie tak, że usiądziemy przy kawce i serniczku, będziemy się zastanawiali z której partii będzie prezes Orlenu. Niektórzy tak to sobie wyobrażają. Jestem gotowy, ale pierwsze 100 dni i pierwsze 100 tyg. będzie wymagało twardości i bezwzględności. Trzeba będzie umieć podjąć ryzyko. Gigantyczna harówa, bez żadnych złudzeń, a wobec tych, którzy robili zło, bez żadnych skrupułów. Nic atrakcyjnego, tylko ciężka harówa, bo rozliczanie przeszłości wcale nie jest przyjemne. Mam nadzieję, że wszyscy to zrozumieją - powiedział.