Zaproszenie na rozmowy o kompromisie konstytucyjnym skierowane przez PO, PSL i Nowoczesną do PiS jest kłopotem dla partii rządzącej. W PiS – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej" – zastanawiano się nawet nad porzuceniem pomysłu spotkania, na które zapraszać miał ponownie marszałek Sejmu.
W siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej dominowało następujące rozumowanie: skoro Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru zapowiedzieli bojkot rozmów, nie ma sensu robić kolejnego spotkania. A narracja, w której opozycja odrzuca rękę wyciągniętą do zgody przez PiS, partii rządzącej by odpowiadała. Sobotnie zaproszenie ze strony opozycji zmieniło wszystko.
Przypomnijmy. Najpierw w czwartek od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wyszły nieformalne zaproszenia do liderów partii opozycyjnych na spotkanie. Miało ono pierwotnie odbyć się w minionym tygodniu, jednak zostało przełożone na kolejny.
– Cały czas zaproszenie marszałka Kuchcińskiego jest aktualne. Z niczego się nie wycofujemy i liczymy, że opozycja wykaże się w końcu chęcią poważnej rozmowy – przekonuje oficjalnie rzecznik Klubu PiS Beata Mazurek.
Jednak szef Klubu PO Sławomir Neumann ogłosił, że Platforma nie zamierza uczestniczyć w kolejnym spotkaniu u marszałka, którego celem ma być przerzucenie odpowiedzialności za kryzys konstytucyjny na opozycję.
Kuchciński w piśmie nie wskazał konkretnego terminu spotkania, dając opozycji możliwość wyjścia z inicjatywą. Ta postanowiła wykorzystać.
W sobotę Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru i Władysław Kosiniak-Kamysz, liderzy PO, Nowoczesnej i PSL, zapowiedzieli wspólnie, że w środę 18 maja w Sejmie o godz. 15 organizują spotkanie dotyczące kryzysu konstytucyjnego, na które zapraszają przedstawicieli PiS i Kukiz,15.
Pytani, czy ich inicjatywa ma być konkurencyjna wobec spotkania u Kuchcińskiego, podkreślali, że opozycja chce być podmiotem, a nie przedmiotem rozmów. – Nie chcemy przeżywać tego, z czym mieliśmy do czynienia kilka tygodni temu, kiedy tak naprawdę marszałek Kuchciński zorganizował nam spotkanie z ciekawym człowiekiem, z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, który podsumowywał głosy wszystkich uczestników. My chcemy rozmawiać o rozwiązywaniu problemów, które są w polskim parlamencie, chcemy to robić w sposób podmiotowy – mówił Schetyna.
Termin jednak nie podoba się PiS. – 18 maja z wielu powodów jest nie do zaakceptowania. Liderzy partii opozycyjnych również tę wiedzę posiadają, więc wyznaczenie akurat takiego terminu jest obliczone w moim przekonaniu na wywołanie kolejnej awantury i kolejnych sporów – ocenił Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu z PiS. 18. dnia każdego miesiąca Kaczyński jeździ do Krakowa, gdzie upamiętnia pogrzeb swego brata.
Brudziński zażądał również od opozycji, by odcięła się i przeprosiła za obraźliwe jego zdaniem wypowiedzi oraz hasła na transparentach prezentowanych podczas marszów antyrządowych. Jak mówił, PiS porównywano tam m.in. do NSDAP, a Jarosława Kaczyńskiego do dyktatora Korei Północnej. – Dopóki tutaj nie będzie jasnego stanowiska ze strony liderów opozycji, dopóki nie będzie napiętnowania i ukarania w takim wymiarze, również politycznym, to o czym mamy z nimi rozmawiać? – pytał.