W artykule opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" i "Frankfurter Allgemeine Zeitung" kanclerz Niemiec przyznaje, że po zakończeniu zimnej wojny Niemcy łudziły się co do swojego bezpieczeństwa.
Ma o tym świadczyć m.in. obecny stan niemieckiej armii i zbyt duże uzależnienie od rosyjskich surowców energetycznych.
""Polityka, gospodarka i duża część społeczeństwa nazbyt chętnie wyciągnęły daleko idące konsekwencje ze stwierdzenia byłego ministra obrony, według którego Niemcy otoczone są wyłącznie przyjaciółmi. To był błąd" - przyznaje Scholz.
Kanclerz zapowiada koniec zależności od Rosji w kwestii polityki energetycznej. "W przypadku węgla już to osiągnęliśmy. Import ropy naftowej z Rosji chcemy zakończyć do końca roku. Co do gazu — udział importu z Rosji już spadł z 55 do 30 proc." - pisze.
Czytaj więcej
Komisja Europejska proponuje państwom członkowskim ograniczenie spożycia gazu o 15 proc. To element przygotowań do przetrwania nadchodzącej zimy, p...
Olaf Scholz szczególny nacisk kładzie na potrzebę jedności, którą wygenerowała rosyjska inwazja na Ukrainę, podkreślając, że Putin przykręcając kurek z gazem robi coś, czego nie robił nawet ZSRR: używa energii jako broni, a "żaden kraj na świecie nie jest w stanie sam stawić czoła takiemu rozwojowi sytuacji".
Dlatego, podkreśla kanclerz, państwa Unii Europejskiej muszą zachować jedność, a nawet ją pogłębić. Oznacza to koniec narodowych działań w pojedynkę, koniec "z egoistycznym blokowaniem europejskich decyzji przez pojedyncze państwa członkowskie".
"Na narodowe weta, np. w polityce zagranicznej, nie możemy sobie już po prostu pozwolić, jeśli nasz głos ma być słyszalny w świecie konkurujących ze sobą mocarstw" — pisze polityk.