– Ludzie oczekują w Polsce budowy czegoś nowego. Wielu wyborców nawet nie głosuje, bo ma wrażenie, że wszystko już było, a po politykach nie można się spodziewać zmiany filozofii zarządzania krajem – mówi dr Włodzimierz Bodnar. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że 12 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował jego partię polityczną.

Dr Bodnar to pediatra i pulmonolog z Przemyśla, o którym było głośno, gdy zaczął leczyć chorych na Covid-19 amantadyną, lekiem stosowanym zazwyczaj w chorobie Parkinsona. Informacje o rzekomej skuteczności terapii Bodnara, choć wzbudzały spore kontrowersje w środowisku medycznym, spowodowały masowe wykupywanie amantadyny z aptek.

Zdaniem resortu zdrowia amantadyna nie pomaga w leczeniu Covid-19

Budowę partii zapowiedział pod koniec ubiegłego roku. Już wtedy powstała jej nazwa Wspólnie dla Zdrowia, a także strona internetowa. Można na niej przeczytać, że celem nowego ugrupowania jest nie tylko „zakończenie pandemii” oraz „wymiana doświadczeń między lekarzami z całego świata i wypracowanie efektywnych protokołów leczenia na każdym etapie choroby Covid-19”, ale także gruntowna przebudowa systemu politycznego. Partii Bodnara marzy się wprowadzenie „demokracji bezpośredniej na wzór szwajcarski”, bo „Polacy powinni decydować o Polsce częściej niż co cztery lata”. – Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i naprawić to, co zostało w Polsce zniszczone – mówi dr Bodnar. – Aczkolwiek przed nami wielki wysiłek, bo budowa partii wymaga potężnej pracy organizacyjnej – dodaje i zaznacza, że celem ugrupowania jest samodzielny start do Sejmu.

Nie jest jedynym, który ma podobne ambicje, bo w ostatnim czasie nastąpił prawdziwy wysyp nowych ugrupowań, które nie zgadzają się z zaproponowanymi przez rząd metodami walki z pandemią. Np. pod koniec czerwca prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech ogłosił stworzenie formacji, która ma wystartować w najbliższych wyborach parlamentarnych i samorządowych. Wcześniej budował on ogólnopolską rozpoznawalność, głosząc teorie, podważające skuteczność szczepionek przeciw Covid-19. Stanął też na czele ruchu Polska Jest Jedna, na bazie którego ma powstać ugrupowanie.

Sceptyczna wobec obostrzeń pandemicznych jest też zarejestrowana w styczniu 2021 roku Antypartia. Jest wyjątkowo aktywna na tle innych niewielkich partii antysystemowych i wystawiła nawet swoją kandydatkę w zaplanowanych na wrzesień wyborach prezydenta Rudy Śląskiej. Szef Antypartii dr Marek Ciesielczyk mówi „Rzeczpospolitej”, że partie antysystemowe najlepiej zrobiłyby, łącząc siły przed wyborami parlamentarnymi. – Rzuciliśmy nawet propozycję, że wszystkie środowiska powinny wystartować pod nazwą tego ugrupowania, które uzyska większe poparcie w sondażach – zaznacza.

Czytaj więcej

Prof. Szuster-Ciesielska: Brak jest dowodów przemawiających za skutecznością amantadyny

Czy nowe partie, budujące rozpoznawalność m.in. dzięki pandemii, mają jakiekolwiek szanse, startując razem albo osobno? Politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk uważa, że jeśli coś wywalczą, to jedynie po dołączeniu do większych formacji. – System partyjny w Polsce na poziomie sejmowym jest bardzo stabilny. I choć funkcjonuje w realiach bipolarności, obecne w parlamencie partie obsługują różne nisze, więc nowym ugrupowaniom trudno jest się przebić – zauważa. – Natomiast sam fakt liczniejszego niż wcześniej powstawania takich ugrupowań dowodzi, że żyjemy w czasach kryzysu i przesilenia, podobnie jak na początku transformacji, gdy też mieliśmy wysyp nowych ugrupowań.