Polityk Solidarnej Polski przekonywał, że "jak ma czas chodzi na zakupy" i "obserwuje ceny podstawowych produktów".

- Chodzę czasami na rynek. Nie jestem oderwany od rzeczywistości, jestem na bieżąco. Rzeczywiście mamy do czynienia ze znacznym, dynamicznym wzrostem inflacji. To niepokojące. Ona się jeszcze nie wymknęła spod kontroli, mamy nadzieję, że tak nie będzie. Co więcej - na konwencji (PiS - red.) z pewną determinacją, ustami prezesa PiS-u, powiedzieliśmy, że jesteśmy zdeterminowani ją przygasić stopniowo - mówił Cymański odnosząc się do szybkiego wzrostu cen w Polsce.

Czytaj więcej

Jak rząd chce obniżyć cenę węgla? Rzecznik: Nie chodzi o ceny regulowane

Na uwagę, że na sobotniej konwencji Jarosław Kaczyński nie wskazał w jaki sposób PiS chce walczyć z inflacją, Cymański odparł, że "co zrobimy i co chcemy zrobić to jedno". - A pytanie o szczegóły jak, jest trudniejszym pytaniem - dodał.

- Nie jest odkryciem Ameryki, że NBP i podstawowy instrument walki z inflacją, podnoszenie stóp procentowych, to jest potworne, gorzkie, straszne dla wszystkich. Zadaniem naszej władzy jest pamiętać i dbać o to, że pomagać trzeba tym, którzy obiektywnie mają trudno, ciężko, nawet bardzo ciężko - kontynuował poseł. 

- Nasze projekty zmierzają do pomocy wybranym grupom, nie wszystkim - dodał Cymański.

Dopytywany jak walczyć z inflacją, Cymański podkreślił, że "to są bardzo trudne pytania".

Zadaniem naszej władzy jest pamiętać i dbać o to, że pomagać trzeba tym, którzy obiektywnie mają trudno, ciężko, nawet bardzo ciężko

Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski

- To są bardzo trudne pytania. Uważam, że jeśli chodzi o wzrost cen... Jeżeli chcemy, a chcemy, zachować wolny rynek i konkurencję... Ceny kształtuje rynek: podaż i popyt, możliwości nabywców. A więc: albo będziemy próbować, co jest kontrowersyjnie straszne, narzucać administracyjnie ceny, co jest moim zdaniem nie najlepszym pomysłem. Albo - druga zasada i ku tej cały czas zmierzamy - wspieramy i pomoc kierujemy do słabszych - stwierdził.

Cymański przyznał też - pytany o program 500plus - że prodemograficzna rola tego programu przyniosła "bardzo skromne, rozczarowujące efekty". 

- Nie ma co ukrywać. Można mówić nawet o pewnym niepowodzeniu. Bezdyskusyjne jest jednak, że dla milionów rodzin (500plus - red.) stanowiło i stanowi potężne wsparcie ekonomiczne i socjalne - zaznaczył.