– Traktuję to wyróżnienie nie tylko indywidualnie, ale też jako dowód uznania dla wszystkich zaangażowanych w zmianę prawa – mówi wiceszef MSWiA Błażej Poboży z PiS. W ten sposób komentuje swoją nominację w plebiscycie „Serce dla zwierząt”, organizowanego przez redakcję portalu Psy.pl.

Powodem wyróżnienia było jego zaangażowanie w przyjęcie w ubiegłym roku przez Sejm ustawy o emeryturach dla psów i koni służbowych, czyli o świadczeniach przyznawanych na opiekę nad nimi po zakończeniu pracy w formacjach mundurowych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że do nagrody zgłosiła go posłanka z konkurencyjnego obozu, co w dzisiejszej spolaryzowanej polityce niemal się nie zdarza.

Czytaj więcej

Lex pies powstało w Sejmie

Chodzi o posłankę KO Katarzynę Piekarską, przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Sama jest pierwszą laureatką „Serca dla zwierząt”, które dostała za przygotowanie ustawy o ochronie zwierząt. – Zgłosiłam pana ministra, bo bez jego zaangażowania ta ważna nowelizacja mogłaby nie zostać uchwalona – mówi Piekarska.

Smutny pieski los

Posłanka podkreśla, że zwierzęta w formacjach mundurowych spełniają ważne zadania, jak poszukiwanie zaginionych osób bądź wykrywanie narkotyków i materiałów niebezpiecznych. Jednak dotąd po odejściu ze służby nie interesowało się nimi państwo, bo zgodnie z prawem były tylko jednym z rodzajów środków przymusu bezpośredniego, jak np. kajdanki.

– Często pozostawały pod opieką funkcjonariuszy będących ich przewodnikami w pracy, jednak ci ostatni nie dostawali żadnych funduszy na ich utrzymanie i opiekę weterynaryjną. Powstało nawet wyspecjalizowane schronisko „Zakątek weteranów”, zresztą przed rokiem nominowane do nagrody „Serce dla zwierząt”, do którego trafiają takie psy i konie. Niestety, za podopiecznymi nie szły żadne pieniądze, choć całym swoim życiem zapracowały na godną starość – dodaje Piekarska.

Pies tak samo merda ogonem do swojego ludzkiego przyjaciela, niezależnie od tego, czy do domu wraca poseł prawicy, czy lewicy

Katarzyna Piekarska

Z tego powodu o emerytury dla zwierząt służbowych posłanka zabiegała już wcześniej. Przepisy w tej sprawie wprowadzono nawet do słynnej, budzącej wiele kontrowersji tzw. piątki dla zwierząt, jednak utknęły wraz z całą ustawą w Sejmie. Wtedy w rozwiązanie problemu włączył się Błażej Poboży.

Uchwalony przed rokiem projekt przewiduje, że zwierzęta po przejściu na emeryturę pozostaną na stanie swojej jednostki, a w pierwszej kolejności ich opiekunem zostanie dotychczasowy przewodnik.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Zdaniem Pobożego nie udałoby się to bez zaangażowania większej grupy osób.

– W proces zmiany prawa włączyli się m.in. komendanci wszystkich służb, szef MSWiA Mariusz Kamiński, a na etapie prac w Sejmie tacy przyjaciele zwierząt, jak właśnie Katarzyna Piekarska, która od lat walczy o ich prawa na różnych polach. Projekt został przyjęty przy pełnej zgodzie klasy politycznej – podkreśla.

Cały Sejm „za”

Rzeczywiście, projekt został przyjęty w Sejmie ponad podziałami – stosunkiem głosów 428 do 3, a funkcję posła sprawozdawcy, choć projekt był rządowy, pełniła Katarzyna Piekarska.

To nie pierwszy raz, gdy w przypadku zwierząt barwy polityczne nie mają żadnego znaczenia. Przykładem jest Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, który podczas swoich posiedzeń zajmuje się systemowymi problemami dotyczącymi zwierząt. Np. ostatnio pochylał się nad problemami czworonogów towarzyszących uchodźcom z Ukrainy. Wcześniej dyskutował m.in. na temat bezdomności czy transportu zwierząt rzeźnych.

Członkami zespołu jest 39 posłów i 2 senatorów ze wszystkich klubów w parlamencie. Najbardziej znanym z nich jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dołączył do zespołu w świetle kamer podczas pierwszego posiedzenia tej kadencji Sejmu.

Katarzyna Piekarska mówi, że spodziewała się takiej decyzji prezesa, i dodaje, że „kwestie praw zwierząt nie powinny mieć żadnych barw politycznych”.

– W końcu pies tak samo merda ogonem do swojego ludzkiego przyjaciela, niezależnie od tego, czy do domu wraca poseł prawicy, czy lewicy – zauważa.