- Antoni Macierewicz nie przybliżył nas do niczego. Prawda, jeśli mówimy o przyczynach tego wypadku, jest znana od 11 lat. One zostały wyjaśnione w 2011 roku przez komisję Jerzego Millera. Potem kolejne zespoły potwierdzały te ustalenia. Śledztwo prokuratorskie jeszcze trwa, ale nie ma w nim nic nowego, nic przełomowego. Te ustalenia, które są ważne od 11 lat, dalej pracują na poprawę bezpieczeństwa w lotnictwie - mówił Lasek.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Jak Macierewicz stara się udowodnić zamach

Jakie były zatem przyczyny katastrofy smoleńskiej?

- Przyczynami tego wypadku były błędy popełnione przez polskich pilotów, wynikające z niewłaściwego szkolenia, braku treningu i niewłaściwego nadzoru nad Specpułkiem. Błędy popełnione przez rosyjskich kontrolerów, którzy w sposób niewłaściwy sprowadzali samolot w końcowej fazie podejścia do lądowania w Smoleńsku i fatalny stan rosyjskiego lotniska w Smoleńsku. To lotnisko było wyposażone w bardzo archaiczny system pomocy nawigacyjnej, światła tego lotniska w połowie były niesprawne. Niestety te błędy doprowadziły do tego, że załoga w warunkach pięciokrotnie gorszych, jeśli chodzi o widoczność, niż dopuszczają przepisy zeszła poniżej wysokości, którą wyznaczają przepisy, czyli 100 metrów i zbyt późno rozpoczęła odejście na drugi krąg - stwierdził poseł KO.

Przyczynami tego wypadku były błędy popełnione przez polskich pilotów, błędy rosyjskich kontrolerów i fatalny stan lotniska w Smoleńsku

Maciej Lasek, poseł KO

- Samolot znalazł się kilometr przed lotniskiem na wysokości 6 metrów. Już odchodził na drugi krąg, decyzja została podjęta zbyt późno, ale niestety na przeszkodzie stanęły drzewa - najpierw o średnicy 10 cm, potem ta tragiczna brzoza, gdzie doszło do oderwania fragmentu skrzydła, samolot przestał być sterowny, zaczął się przekręcać i lecąc z prędkością 270 km na godzinę zderzył się z ziemią - dodał Lasek.

- Antoni Macierewicz próbował nas przekonać, że był wybuch, ale żadne dowody tego nie potwierdzają - mówił też poseł KO dodając, że "śladowe ilości materiałów wybuchowych znalezione na fotelach" nie stanowią o tym, że doszło do wybuchu, bo mogły się tam znaleźć chociażby w wyniku przeniesienia na mundurach żołnierzy, którzy byli tym samolotem przewożeni.

A czy Rosja Władimira Putina mogłaby doprowadzić do zamachu na prezydenta Polski?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

- Patrząc po tym co zrobili i robią w Ukrainie można powiedzieć, że są zdolni do wszystkiego. Ale fakty przeczą, aby byli autorami zamachu na polskiego prezydenta. Tu jest istotniejsza trochę rzecz: mało kto zauważył przedwczoraj, że Jarosław Kaczyński przemawiając z okazji 12. rocznicy tragedii wyraźnie wygłosił swoją opinię, że to jest zamach. Fakty temu przeczą. Jakie narzędzie dał rosyjskiej propagandzie? Dziś Kreml wypiera się masakry w Buczy, masakry w wielu innych miejscach, twierdzi, że to jest inscenizacja. My bezpodstawnie oskarżając Kreml o zamach na polskiego prezydenta dajemy mu narzędzie. On może powiedzieć: "Ta Polska, która nienawidzi Rosji, oskarża mnie, wbrew dowodom, o zamach na polskiego prezydenta, jest członkiem NATO. A wszyscy oskarżają mnie o zamach w Buczy. To też była inscenizacja". To ważny argument za tym, by wiedzieć co się mówi, a nie mówić co się uważa - stwierdził Lasek.