Czy Polski Ład pomoże rolnikom?

Na pewno! Ogromne pieniądze idą w kolejnych transzach dla samorządów na budowę infrastruktury na obszarach wiejskich. Będą nowe drogi, wodociągi, kanalizacje, oczyszczalnie przydomowe dla polskich rolników, energia odnawialna dla rolników, czyli dodatkowe źródła dochodu. Ale też możliwości przetwórcze dla rolników. Jest dużo rzeczy w ramach Polskiego Ładu, które ucieszą rolników. Może nie bezpośrednio dotacje do rolnictwa, do produkcji rolnej, ale wiele rzeczy pośrednich na pewno będzie korzystne dla rolników.

Rolnicy zyskają na zmianie systemu podatkowego?

System podatkowy akurat rolników nie dotyka, chyba że emerytów. Emeryci rolnicy rzeczywiście mają kwotę wolną od podatku 30 tys. Sto kilkadziesiąt złotych każdy zyskuje na emeryturze netto. Jeśli chodzi o rolników aktywnych, to podatek rolny nie jest modyfikowany w Polskim Ładzie, a rolnicy nie płacą podatku od osób fizycznych PIT, który był podmiotem zmian w Polskim Ładzie podatkowym.

Czytaj więcej

Sondaż: Ponad połowa Polaków chce zawieszenia "Polskiego Ładu"

Rolnicy bardzo narzekają, że nie jest wystarczająca pomoc państwa ws. zwalczanie ASF i odbudowy produkcji trzody chlewnej.

Pomoc jest. W ubiegłym roku z powodu zaniżonych dochodów z tytułu sprzedaży trzody ze stref objętych ASF wypłaciliśmy ponad 300 milionów złotych. To nie jest oczywiście dobre rozwiązanie i teraz wprowadziliśmy znacznie lepszy system, żeby w ogóle ceny były przyzwoite, a nie wypłacanie rekompensat. Od grudnia mamy porozumienia z wieloma zakładami. To jest około 90 ubojni, które są w kontakcie z lekarzami weterynarii. Jeśli się trafi jakakolwiek strefa czy nowe ognisko w hodowli, to wtedy rolnicy objęci strefą mają ograniczenia wywozu. Ubojnie skupią od nich trzodę po cenach rynkowych, a równocześnie, jeśliby miały problemy, to Agencja Rezerw Strategicznych kupuje od nich mięso, bo i tak agencja te zapasy robić musi. Pomoc dotyczy też bioasekuracji. Pomogliśmy rolnikom przez listopad i grudzień zrobić plany bioasekuracyjne. Na początku listopada to było kilka procent rolników, a na koniec grudnia jest ponad 90 proc. Od 17 grudnia nie mamy żadnego ogniska ASF w hodowli. U dzików ASF występuje, tego pewnie przez wiele lat jeszcze nie zlikwidujemy, ale najważniejsze, że niema jej już w hodowli. Kolejna rzecz pomocowa to dopłata do utrzymania loch. Tych form pomocy jest dużo.

Rolnicy chcą, żeby rząd zajął się cenami nawozów, energii i paliw, bo przy obecnych kosztach żadna produkcja im się nie opłaci i oczekują, że to powinno być zawarte w Polskim Ładzie.

Tak. Pełna zgoda i dlatego chcemy się tym zająć. Jeśli chodzi o ceny paliw, to one są teraz najtańsze od długiego czasu. Została obniżona akcyza, został obniżony VAT, więc paliwa są już najtańsze w UE. Energia elektryczna niestety nie jest najtańsza, ale ceny nie wzrosły tak dramatycznie. Problemem są nawozy i faktycznie tu jest dramat. Gaz zdrożał wielokrotnie, wobec tego nawozy, w których główny składnik kosztowy to gaz, zdrożały ponaddwukrotnie. Stąd nasze zabiegi o to, abyśmy mogli pomóc rolnikom. To są bardzo duże pieniądze i bez zgody Komisji Europejskiej nie możemy samodzielnie zrobić dopłat np. do nawozów. Stąd wystąpienie premiera do KE o wyrażenie zgody na dopłatę do zakupu nawozów. Czekamy na tę decyzję. Komisja w tej sprawie wypowie się 2 marca. Najlepiej by było, aby wyasygnowała środki finansowe na pomoc dla rolników w całej Unii Europejskiej, ale my będziemy też zadowoleni, nawet z tego, jeśli pozwoli nam z budżetu krajowego rolnikom pomagać.

Rolnicy nie wierzą już w odbudowę polskiego przetwórstwa. Mówią, że to można było zrobić 30 lat temu i rząd prawie przez dwie kadencje nic z tym nie zrobił.

Faktycznie budowa holdingu spożywczego, który był deklarowany, się przeciągała. Myślę, że koło czerwca, lipca ten holding powstanie. Nie oznacza to, że natychmiast będzie przetwórstwo w polskich rękach, bo to trzeba budować powoli.

Czytaj więcej

Rolnicy z Agrounii blokują drogi. "Stop drożyźnie, stop pisowskiej propagandzie"

Michał Kołodziejczak, szef Agrounii, mówi, że Polski Ład to stek bzdur, nic nie zmieni na polskiej wsi. Zwraca uwagę na dopłaty do paliwa rolniczego. Powinny być zwolnione z opłat, zwolnione z opłaty drogowej, zwolnione z akcyzy, bo jest główne wykorzystywane do jeżdżenia na polu.

Akcyza już jest dla rolników praktycznie zerowa. Po pierwsze jest obniżona, po drugie mamy jeszcze zwrot akcyzy do paliwa rolniczego. To jest złotówka do litra, więc rolnik tak naprawdę akcyzy nie płaci. Nie wiem czego oczekuje pan Kołodziejczak jeszcze. Ja bym jednak poradził, aby pan Kołodziejczak poszedł do gminy i się zapytał, jak skorzystała na Polskim Ładzie. Może tak by było lepiej, zamiast opowiadać bzdury.

Pan Kołodziejczak mówił, że w Polskim Ładzie nie ma nic, co odpowiada polskiej wsi: „Mamy grad, suszę, a nie możemy się od tego ubezpieczyć". Mówi, że to rolnicy będą gradem i suszą dla Jarosława Kaczyńskiego, który siedzi na Żoliborzu, jest oderwany od problemów.

Kolejne bzdury. W tej chwili będę zachęcał bardzo mocno, również każdego, kto protestuje, żeby miał możliwość ubezpieczenia się od gradu, suszy i wszystkich innych klęsk żywiołowych z dotacją z budżetu państwa. 65 proc. dotacji to jest składka, płaci budżet państwa, 35 proc. płaci rolnik. Myślę, że warunki są naprawdę dobre i zachęcam do ubezpieczenia, a nie opowiadania głupot. Jeśli ktoś nie wie w ogóle o co chodzi, to nie powinien się wypowiadać. Nie chcę komentować słów pana Kołodziejczaka ze względu na to, że naprawdę tam nie ma nic wspólnego z prawdą. To, że chcę startować w wyborach, co już deklaruje, to nie upoważnia do rozsiewania kłamstw.

Przyznaję, że ten skomplikowany system budzi wiele nieporozumień.

Henryk Kowalczyk

Z całym szacunkiem, Jarosław Kaczyński nie opowiadał głupot, kiedy mówił, że na Polskim Ładzie stracą tylko cwaniacy? Okazuje się, że coraz więcej grup społecznych na tym straci, a premier Morawiecki zapewniał na początku, że nikt nie straci na Polskim Ładzie.

Nie, premier Morawiecki tak nie mówił. To, co mówił, nadal jest aktualne. Mówił, że jeśli ktoś zarabia średnio do 12800 zł miesięcznie brutto, to na Polskim Ładzie nie straci, a znaczna część zyska. Ten zyskuje na Polskim Ładzie, kto zarabia średnio poniżej 6000 zł miesięcznie średnio. Te osoby zyskują na Polskim Ładzie.

To mówi teraz, a w zeszłym roku podczas pierwszych zapowiedzi zapewniał, że nikt na PŁ nie straci.

Ci, co zarabiają powyżej 12800 zł brutto miesięcznie będą płacić trochę więcej podatku. To sprawiedliwe podejście do systemu podatkowego. Przywracamy w Polsce poczucie sprawiedliwości. Ja osobiście zapłacę więcej, ale nie mam pretensji. Chętnie podzielę się z tymi, którzy zarabiają mniej. Taki jest system podatkowy w większości krajów. Faktem jest tylko to, że w Polskim Ładzie niestety ta grupa środkowa tzw. klasa średnia, czyli zarabiająca między 6 a 12 tys., ma dość skomplikowany mechanizm obliczania podatku, czyli tak zwaną ulgę dla klasy średniej. Kwota wolna liczona w jednym miejscu pracy, w innym już nie. Stąd jest sporo zamieszania i przyznaję, że ten skomplikowany system budzi wiele nieporozumień. Teraz jeszcze będzie Ministerstwo Finansów pracować nad jakimś uproszczeniem tej ulgi dla klasy średniej, bo to jest skomplikowana sprawa. To, co mówił premier Morawiecki, dosłownie to, to jest oczywiście prawdą.

Kto jest autorem Polskiego Ładu?

Powstał w Ministerstwie Finansów.

Czytaj więcej

Semeniuk: Pozycja Patkowskiego w resorcie finansów nie jest zagrożona

Zbigniew Ziobro mówi, że to jest sztandarowy pomysł Mateusza Morawieckiego i on jest odpowiedzialny za PŁ.

Nie chciałbym oceniać, kto jest odpowiedzialny personalnie, bo to pewnie jest trudne. Rząd przyjął, Sejm uchwalił, natomiast reprezentantem rządu w czasie posiedzeń sejmowych był minister finansów, więc tak to wygląda.

Premier Morawiecki nie poniesie konsekwencji za Polski Ład? Nie będzie zmiany premiera?

Nie sądzę. Polski Ład jest w elemencie ulgi dla klasy średniej skomplikowany, natomiast faktem jest, że przynosi zyski tym najmniej zarabiającym. Teraz już ponad wszelką wątpliwość ci, którzy zarabiali poniżej 6000 zł miesięcznie już widzą pozytywy Polskiego Ładu. Najtrudniejsza sytuacja jest w uldze dla klasy średniej. To trzeba uprościć i uporządkować.

Rolnicy protestują, bo pan Kołodziejczak postanowił pójść na wybory, wykorzystując trudną sytuację na rynku nawozów. To fakt.

Henryk Kowalczyk

Kiedy Polski Ład zacznie działać dla rolników?

Polski Ład to jest wiele elementów, to nie tylko system podatkowy. Jest to choćby emerytura bez przekazywania gospodarstwa. Planuję, że wejdzie to od lipca. To są dotacje do zbiorników retencyjnych, też na wiosnę to będzie uruchomione. To są dotacje do przetwórstwa, to jest rolniczy handel detaliczny, czyli możliwość handlu na placach bezpłatnie w piątki i soboty, kwota wolna od podatku w tym handlu do 100 tys. zł. Limity ilościowe, to już weszło w życie, więc tych elementów jest sporo, ale to musiałbym z listy spisać, żeby się precyzyjnie określić. Część już weszła w życie, część będzie wchodziła w życie w kolejnych miesiącach.

A mimo wszystko rolnicy protestują.

Rolnicy protestują, bo pan Kołodziejczak postanowił pójść na wybory, wykorzystując trudną sytuację na rynku nawozów. To fakt.

Czy jest obawa, że Agrounia odbierze wam wyborców na wsi?

Odbierze pewnie wszystkim po trochu. Bardziej chyba może się martwić PSL. Rolnicy rozsądni, widząc nasze działania, nie będą odchodzili.

Jesteście przygotowani na częściowy odpływ elektoratu?

Musimy się na to przygotować, to nieuniknione. Zawsze zdarzają się takie zrywy, które odrywają wyborców. My robimy przede wszystkim swoje. Troszczymy się o rolników, rozwiązujemy problemy, nie wdajemy się w utarczki.

Z Polskiego Ładu się nie wycofujecie?

Nie wycofamy się z Polskiego Ładu. Jest to niemożliwe, dlatego że zmiany w trakcie roku podatkowego dotyczące podatków mogą być wykonywane tylko na korzyść podatnika. Wycofanie się z Polskiego Ładu jest niemożliwe z tego względu, że kilkanaście milionów osób zyskuje na Polskim Ładzie.

Przedsiębiorcy bardzo narzekają na to, że stracą na PŁ. Czy wiecie, ilu Polaków realnie zyska na Polskim Ładzie?

Według szacunków i oceny skutków regulacji na Polskim Ładzie zyskuje około 12–13 milionów, a około 5 mln jest obojętnych. Dla kilku procent jest niekorzystny, czyli ci co najwięcej zarabiają, dopłacą do tego, czyli będą płacić większe podatki. Tak jak ja dopłacą do PŁ, mam nadzieję, że pan redaktor również.

Czyli ja też mam dopłacać do PŁ?

Nie wiem, mam nadzieję, że pan zarabia powyżej 12000 i pan dopłaci.

Czy Polska zrezygnuje z Funduszu Odbudowy, jak mówił Adam Bielan. Jakie są plany rządu?

Nie mamy zamiaru rezygnować. Nie wiem, czy Adam Bielan to miał na myśli, później prostował swoją wypowiedź, że został źle zrozumiany. Fundusz Odbudowy nam się należy jak każdemu krajowi Unii Europejskiej. Wiem, że ze względów pewnie politycznych lub innych Komisja Europejska przytrzymuje nam zatwierdzenie tego, natomiast nie odmawia, bo nie ma żadnych podstaw do odmowy. Wcześniej czy później będziemy te pieniądze mieli. Już będziemy pewne działania uruchamiać w tym roku z budżetu, jak gdyby zaliczkowo z budżetu krajowego. Może Komisji Europejskiej zależy na tym, żeby dać nam na ostatnie pół roku, żebyśmy nie zdążyli wydać, więc jeśli o to chodzi, to tutaj uprzedzamy te działania i już z budżetu krajowego rozpoczynamy pewne działania.

Czy PiS wspiera inicjatywę pana prezydenta ws. Izby Dyscyplinarnej?

Czy ustawa pana prezydenta będzie otwierać możliwości negocjacyjne? Pewnie tak, natomiast nie chcę się wypowiadać. Patrzę życzliwie na tę ustawę. Ona wpłynęła do Sejmu i będzie rozpatrywana.

Rząd też patrzę życzliwie na projekt prezydenta?

Na pewnie nie tylko ja z PiS patrzę życzliwie na tę ustawę. Nie ma całościowego stanowiska rządu. Ta ustawa jest dopiero parę dni w Sejmie, więc trudno o stanowisko w tym momencie.

Macie też swój konkurencyjny projekt ustawy, a Zbigniew Ziobro zapowiedział swój projekt. Który ma największe szans na przegłosowanie?

W ramach rządu za resort sprawiedliwości odpowiada Zbigniew Ziobro i to jest jego kompetencja, więc nie chcę komentować. Mogę dopiero komentować, gdy wpłynie taki projekt do Rady Ministrów. W tym momencie trzeba zapytać pana ministra Zbigniewa Ziobrę, czy przygotowuje taki projekt.

Są jakieś tarcia w rządzie z Solidarną Polską.

Nie ma żadnych tarć.

W sprawie polityki klimatycznej mają inny punkt widzenia niż wy.

Zdarzają się różne przypadki, że mają różne punkty widzenia. O jednomyślność absolutną jest trudno, jeśli mamy ponad 230 posłów. Zdarzają się różne, odmienne poglądy. Podobno mówią, że gdzie jest dwóch Polaków, tam trzy opinie, więc trudno się dziwić, że tu też są różne opinie. Generalnie w najważniejszych głosowaniach jesteśmy monolitem, jeśli chodzi o cały Klub Prawa i Sprawiedliwości.

Jeżeli chodzi o głosowanie za komisją śledczą w sprawie podsłuchów, też będziecie monolitem i Klub Prawa i Sprawiedliwości zagłosuje przeciwko powołaniu tej komisji?

Osobiście jestem przekonany, żeby głosować przeciw. Taka komisja to jest tylko odgrywanie teatru. Materia dotyczy rzeczy niejawnych. Wyobrażam sobie, że ta komisja będzie w sposób niejawny rozpatrywać, a później będą wychodzili posłowie na konferencję prasową i mówili, że straszne rzeczy się działy. Nie będą mogli mówić jakie, bo obowiązuje tajemnica. Lepiej niech Komisja do spraw Służb Specjalnych, która ma dostęp do informacji niejawnych, zajmie się tą sprawą. Ja bym tego oczekiwał, żeby ta komisja zajęła się tą sprawą, a nie komisja specjalna, która jest komisją bardzo publiczną i w tym momencie nie ma racji bytu.

Kiedy byliście w opozycji Jarosław Kaczyński mówił o rządzących, że jeżeli nie zgodzą się na komisję śledczą, to znaczy, że mają coś do ukrycia. Jest komisja senacka, w Parlamencie Europejskim prawdopodobnie powstanie komisja w sprawie nielegalnego inwigilowania opozycji w Unii Europejskiej.

Zawsze mówimy, że komisja śledcza jest potrzebna, jeśli dotyczy to informacji, które z natury swojej rzeczy są jawne. Bardzo mocno optowaliśmy za komisją dotyczącą Amber Gold, bo to były postępowania jawne. W tym przypadku, kiedy dotyczy tzw. kuchni działania służb operacyjnych, to nie może być jawne, bo byśmy odkryli wszystkie metody działania służb operacyjnych i byśmy stali się bezbronni wobec ataków terrorystów. Żadne państwo tego nie robi. Po co ta komisja? Zawsze jesteśmy za komisjami śledczymi w tematach, które można wyjaśnić.

Ufam, że wszystkie podsłuchy były za zgodą sądu.

Henryk Kowalczyk

Na ani jedną się nie zgodziliście przez ponad sześć lat.

Czy nasi poprzednicy się zgadzali? Od tego są stosowne służby. Trzeba wykazać to, że nie działają organy ścigania i to jest najistotniejsze. Komisja śledcza jest potrzebna wtedy, kiedy organy ścigania nie działają. Wywlekanie kuchni operacyjnej służb specjalnych jest osłabianiem państwa. Myślę, że do tego i tak by nie doszło, bo ta komisja obradowałaby najczęściej w części niejawnej. Jest Komisja do spraw Służb Specjalnych. Posłowie opozycji również w niej są.

Czytaj więcej

Komisja śledcza ds. inwigilacji. Jest porozumienie opozycji z Kukizem

Jeżeli ta komisja powstanie, oddelegujecie do niej swoich członków?

Ufam, że nie powstanie.

Pański poprzednik Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że mógł być podsłuchiwany i żąda wyjaśnień. Dostał już to wyjaśnienie, bo może zagłosować za komisją?

Ufam, że wszystkie podsłuchy były za zgodą sądu. Jeśli są za zgodą sądu, to znaczy, że były podstawy. Nie chcę teraz pojedynczych przypadków rozpatrywać.

Nie ma obaw w partii, że inne osoby były podsłuchiwane?

Nie chcę się wypowiadać na temat tego, kto może być podsłuchiwany. W tej chwili słyszymy już tyle różnych deklaracji, że byli podsłuchiwani, że jest to, ja wiem, próba szukania rozgłosu.

Pan uważa, że afera Pegasusa jest dmuchana?

Oczywiście, że dmuchana. Służby operacyjne za zgodą sądu prowadzą takie działania operacyjne na całym świecie, w Polsce również. Cieszę się, że mają taką możliwość, bo czuję się dzięki temu bezpieczny, że terroryści też są podsłuchiwani. Nie ma powodów, żeby się niepokoić.

Szef kampanii wyborczej opozycji, mecenas i prokurator to nie są terroryści.

Jeśli była podsłuchiwana pani prokurator, czego nie wiem, bo różne rzeczy można wymyślać, to co miała wspólnego z kampanią wyborczą? Nic.

Pan rzeczywiście wierzy w to, że to jest początek końca pandemii?

Mam nadzieję, że zanika.

A to nie jest propagandowa wypowiedź ministra zdrowia?

Nie jest, obserwując kraje zachodniej Europy, gdzie ta fala już się przewinęła wcześniej. Na pandemię trzeba patrzeć nie ilością zachorowań, tylko ilością zajętych łóżek i respiratorów.

Czytaj więcej

Nowe decyzje rządu: Koniec nauki zdalnej, krótsza izolacja, koniec kwarantanny po kontakcie z zakażonym

Albo ilością zgonów...

Tak, bo covid się zmienia, mutuje teraz jest innego rodzaju. Jeśli liczba zajętych łóżek i respiratorów maleje, to oznacza, że pandemia powoli wygasa. Jak będzie więcej osób chorowało, to oznacza, że więcej nabywa odporność. To jest najważniejsze w tym momencie i tak wiele krajów zachodniej Europy postępuje.

Tylko one mają większą wyszczepialność społeczeństwa. Jest to 80 proc., my mamy niewiele ponad 50 proc.

Przechorowanie jest równoznaczne z wyszczepialnością. Im więcej przechoruję, tym więcej osób się uodparnia.

Wcześniejsze wybory są możliwe?

Na tym etapie nie są planowane. Ale polityce wszystko jest możliwe.

Podobno w PiS jest coraz większe parcie, żeby to Jarosław Kaczyński stanął na czele rządu i rozwiązywał problemy.

Nie ma takiej dyskusji.

A kiedy nastąpi zapowiadane odejście z rządu prezesa Kaczyńskiego?

Nie ma dyskusji na ten temat. Jak zapowiadał, że odejdzie, to odejdzie, tylko poczeka na dobry moment. Jest szefem Komitetu Bezpieczeństwa, to chyba nie jest to dobry moment. Akurat zagrożenie na Ukrainie jest bardzo mocne.

— współpraca Przemysław Malinowski