Reklama

Trump nie zwrócił części dokumentów z Białego Domu. Zabrał m.in. listy od Kima

Donald Trump przetrzymywał na Florydzie 15 pudełek materiałów archiwalnych z czasów swojej prezydentury, które powinien był przekazać do Krajowych Archiwów.
Trump nie zwrócił części dokumentów z Białego Domu. Zabrał m.in. listy od Kima

Foto: NICHOLAS KAMM / AFP

Krajowe Archiwa (National Archives and Records Administration) zwróciły się do Departamentu Sprawiedliwości o zbadanie, czy były prezydent złamał prawo federalne, nie przekazując od razu materiałów powstałych za czasów jego kadencji. Dopiero po wielomiesięcznych rozmowach Archiwa mogły w połowie ubiegłego miesiąca odzyskać 15 pudełek materiałów i przywieźć je z rezydencji Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie.

Była w nich m.in. jego korespondencja z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem, o której Trump mówi, że to „piękne listy”, albo „listy miłosne”, jak również odręcznie napisany list, który jego poprzednik Barack Obama zostawił Trumpowi na biurku w Gabinecie Owalnym. Trump przechowywał na Florydzie setki archiwaliów z Białego Domu, wśród których mogą być dokumenty tajne.

Zgodnie z ustawą wszelkie dokumenty, zapisy, korespondencja czy nawet notatki powstające za kadencji danego prezydenta według prawa powinny znaleźć się w Krajowych Archiwach. Trump nie przywiązywał do tego wagi. Część materiałów z Białego Domu trafiała do archiwów poszarpana albo posklejana taśmą klejącą. – Czasami dokumenty były tylko przedarte na połowę, ale w innych przypadkach trzeba było je układać jak puzzle – mówi w wywiadzie dla Politico Solomon Lartey, który odpowiedzialny był za gromadzenie archiwaliów prezydenckich za kadencji Trumpa. Opowiada, że prezydent miał w zwyczaju niszczenie listów, dokumentów i notatek po przeczytaniu ich. – Rzucał je do kosza albo na podłogę. Zbieraliśmy je, sklejaliśmy i przekazywaliśmy do archiwów – mówi Lartey.

Czytaj więcej

Donald Trump pozostaje w kontakcie z Kim Dzong Unem

Historie dotyczące tego, jak Trump traktował dokumenty prezydenckie, ujrzały światło dzienne przy okazji przekazywania dokumentów kongresowej komisji badającej wydarzenia z 6 stycznia 2021 r., która próbuje ustalić udział Trumpa w szturmie, jaki jego zwolennicy zorganizowali na Kapitol w momencie, gdy ustawodawcy zebrali się tam, by zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich.

Reklama
Reklama

Hillary Clinton, rywalka Trumpa z wyborów prezydenckich w 2016 r., stała się przedmiotem śledztwa FBI, ze względu na podejrzenie, że używając prywatnego serwera, mogła nadszarpnąć bezpieczeństwo tajnych dokumentów rządowych. Nie wiadomo, czy Departament Sprawiedliwości podejmie działanie przeciwko Trumpowi w związku z tym, jak obchodził się z dokumentami. Władze Krajowych Archiwów podały w oświadczeniu, że przedstawiciele byłego prezydenta „nadal szukają” pozostałych zapisów.

Sam Trump natomiast oświadczył w tym tygodniu, że „z szacunkiem współpracuje” z Archiwami. – Duża część z nich zostanie pewnego dnia wystawiona w prezydenckiej bibliotece Donalda J. Trumpa, tak aby każdy mógł obejrzeć niesamowite osiągnięcia mojej administracji – powiedział z dumą.

Polityka
Prezydent Nawrocki wybrał jak Kreml. Orbána. Korespondencja z Budapesztu
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Polityka
Donald Trump publicznie cieszy się ze śmierci byłego szefa FBI
Polityka
Trump otwarcie wspiera Orbána przed wyborami na Węgrzech. „To jego zasługa”
Polityka
Rosyjski wywiad planował zamach na Viktora Orbána. Co knuli Rosjanie?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama