O śmierci posłanki poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL. „Bardzo smutne wiadomości na koniec tego smutnego roku. Zmarła Jolanta Fedak, była minister pracy i polityki społecznej. Nie tak się umawialiśmy Jolu. Rok temu zdobyłaś upragniony mandat poselski, następna wygrana miała być z rakiem. Odeszłaś za wcześnie. Będzie Cię nam brakowało” - napisał na Twitterze.

Kiedy jesienią 2007 r. tworzył się rząd Donalda Tuska, niemal dla wszystkich nazwisko nowej minister pracy było zaskoczeniem. Tym bardziej że jako potencjalnego kandydata na to stanowisko najczęściej wymieniało się Michała Boniego. - Do ostatniego momentu nie było wiadomo, że ten resort przypadnie PSL, a nie Platformie - wspominał w rozmowie z Elizą Olczyk jeden z polityków, który brał udział w rozmowach koalicyjnych. Ludowcy nie byli zachwyceni propozycją, ale ponieważ bezrobocie spadało, a na horyzoncie nie było jeszcze żadnych zwiastunów nadchodzącego kryzysu, zarządzenie resortem pracy wyglądało dosyć niewinnie. Zgodzili się.
– Zdecydowaliśmy, że pokieruje nim Fedak, bo miała już doświadczenie w pracy w administracji wojewódzkiej – mówił Eugeniusz Grzeszczak. 

Fedak, przez lata sprawująca różne funkcje w samorządzie, wielokrotnie ubiegała się o mandat poselski. Udało się to jej dopiero w 2019 roku, gdy zdobyła w okręgu lubuskim 13 792 głosy.

„Społeczniczka, działaczka ruchu ludowego w woj. lubuskim. Prywatnie niezwykle ciepła i dobra osoba. Zmarła po długiej walce z chorobą” - wspomina Jolantę Fedak na Twitterze wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.

Jolantę Fedak w ławach sejmowych zastąpi prawdopodobnie Łukasz Mejza, który w 2019 roku startując z ostatniego miejsca uzyskał drugi wynik w okręgu lubuskim na liście Komitetu Wyborczego PSL. 24-latek to najmłodszy radny sejmiku województwa.