Jednocześnie Duda podkreślił, że obecnemu rządowi może wystawić szkolną "czwórkę".
Przypomniał, że przy obecnej władzy udało się osiągnąć rzeczy, których "nie udało się załatwić przez 8 lat rządów PO i PSL-u". Jak wyliczał chodzi m.in. o obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej.
Duda przyznał jednocześnie, że uważa, iż planowana przez premier Beatę Szydło rekonstrukcja rządu jest potrzebna. Nie chciał jednak powiedzieć, którzy ministrowie powinni odejść, chociaż przyznał, że ma "swoich faworytów".
- Pani premier nie ingeruje w sprawy Solidarności, czyli moich współpracowników najbliższych, tak samo ja nie będę tego robił - zaznaczył tłumacząc dlaczego nie wymienia konkretnych nazwisk. Dodał jednak, że ma nadzieję iż ocena pracy ministrów, jakiej dokona premier Szydło pokryje się z jego ocenami.
Pytany o przypadki nepotyzmu w spółkach Skarbu Państwa i akcje "Misiewicze" Nowoczesnej i "PiSiewicze" Platformy Obywatelskiej, Duda zaapelował do opozycji, by ta "uderzyła się we własne piersi".
- Tutaj opozycja nie ma prawa oceniać obecnych rządzących - stwierdził. Dodał, że nie znaczy to, iż problemu nie ma. - Ja znam kilka spółek, które faktycznie obsadzono tylko i wyłącznie osobami z klucza partyjnego i to miernotami a nie osobami merytorycznie przygotowanymi do pełnienia funkcji, w tak ważnych firmach - podkreślił.