W głosowaniu, które odbędzie się 23 kwietnia 2022 r., Marine Le Pen uzyskałaby 48 proc. głosów wobec 52 proc. dla obecnego prezydenta. To już różnica, która niemal mieści się w granicach błędu statystycznego (3 proc.).

I pierwszy raz, kiedy liderka skrajnej prawicy jest tak blisko zdobycia władzy. W ostatnich wyborach w maju 2017 r. uzyskała ona w drugiej turze 34 proc. głosów, pozostawiając 66 proc. poparcia dla Macrona.

W piątek Marine Le Pen wróciła do tematu wprowadzenia w kraju zakazu hidżabów. Było to częścią jej kampanii przed poprzednimi wyborami.

- Uważam, że chusta jest islamskim elementem ubioru - mówiła dziennikarzom Le Pen. W jej ocenie we Francji powinno być wprowadzone nowe prawo akazujące "ideologii islamistycznych", które nazwała "totalitarnymi i morderczymi".

Le Pen zapytana o swoje notowania, odpowiedziała, że to tylko sondaż, ale "koncepcja mojej wygranej jest wiarygodna, a nawet prawdopodobna".

Liderka skrajnej prawicy wykorzystuje obecne we Francji gniew i frustrację z powodu pandemii. Kraj jest bliski wprowadzenia trzeciego lockdownu. Na opinię publiczną wpłynęło również ścięcie nauczyciela w październiku ubiegłego roku.