Kongresmenka wzywa polityków Partii Republikańskiej, którzy podobnie jak były prezydent Donald Trump podważali wynik wyborów prezydenckich z 3 listopada, by odeszli z polityki.

- Nie jesteśmy bezpieczni jeśli dostęp do władzy mają ludzie, gotowi narazić życie innych, jeśli może im to przynieść polityczne punkty - przekonywała.

- Nie chodzi o różnice w politycznych opcjach, chodzi o zwykłe człowieczeństwo - mówiła też.

Wybrana do Izby Reprezentantów z Nowego Jorku Ocasio-Cortez mówiła też, że była obiektem ataków osób, które identyfikowała jako sympatycy Donalda Trumpa na wiele dni przed szturmem na Kapitol.

6 stycznia, przed atakiem na Kapitol, członkowie Kongresu mieli jej radzić, aby "zachowała ostrożność".

W momencie ataku zwolenników Trumpa na siedzibę Kongresu, Ocasio-Cortez - jak wynika z jej relacji - schowała się w łazience w swoim gabinecie "obawiając się o swoje życie".

- Ci, którzy mówią nam, żebyśmy zapomnieli o tym, że to nic wielkiego, że powinniśmy zapomnieć o tym co się stało, albo nawet przeprosić, to osoby, które używają tej samej taktyki co sprawcy innych napaści - mówiła.

- A ja doświadczyłam napaści seksualnej i nie mówiłam o tym wielu ludziom - dodała.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Do szturmu zwolenników Trumpa na Kapitol doszło 6 stycznia, w dniu zatwierdzenia przez Kongres wyboru Joe Bidena na prezydenta. W wyniku szturmu zginęło pięć osób. Izba Reprezentantów, w związku z wydarzeniami z 6 stycznia, postawiła Donalda Trumpa w stan oskarżenia, zarzucając mu podżeganie do aktów przemocy przeciwko władzom USA.