Reklama

Rosja: kłopoty filmu o carze Mikołaju II i jego kochance Matyldzie Krzesińskiej

Po raz drugi w ciągu trzech miesięcy od prokuratury generalnej zażądano skontrolowania filmu o ostatnim carze Mikołaju II i jego kochance Matyldzie Krzesińskiej.
"Mikołaj II Romanow" pędzla Earnesta Lipgarta

"Mikołaj II Romanow" pędzla Earnesta Lipgarta

Foto: Wikimedia

– W filmie przedstawiono Rosję jako kraj szubienic, brudu i cudzołóstwa – powiedziała najsłynniejsza rosyjska deputowana Natalia Pokłonskaja.

Była krymska prokurator zdradziła Ukrainę wiosną 2014 roku, obecnie jest deputowaną rosyjskiego parlamentu, bardzo popularną ze względu na swoją urodę. Demonstracyjnie też prezentuje swój szacunek dla cara rozstrzelanego przez bolszewików.

Film zaś „Matylda" – który wywołał gniew Pokłonskiej – opowiada o romansie ostatniego władcy Rosji z petersburską tancerką pochodzącą z rodziny zrusyfikowanych Polaków Matyldą Krzesińską. Według oficjalnej rosyjskiej historiografii Mikołaj zerwał związek z nią po wstąpieniu na tron, przeczą temu jednak świadectwa z epoki. Tancerkę petersburskiego Teatru Marijskiego odziedziczyli po nim wielcy książęta Siergiej i Andriej, z którymi równocześnie utrzymywała stosunki po rozstaniu z władcą. Już po ucieczce z Rosji wyszła w Cannes w 1920 roku za wielkiego księcia Andrieja. Pod koniec życia przyznała, że to właśnie on jest ojcem jej dziecka (urodzonego jeszcze przed ślubem).

Reżyser Aleksiej Uczitiel zamierza przedstawić swój film „Matylda" w październiku – w setną rocznicę bolszewickiego przewrotu w Rosji – na premierowym pokazie właśnie w Teatrze Marijskim.

Ale przeciw nieukończonemu jeszcze filmowi ostro protestują organizacje związane z Cerkwią prawosławną – car i jego rodzina zamordowani w 1918 roku zostali ogłoszeni świętymi. – Niskiego lotu podróbka niemająca nic wspólnego z rzeczywistymi wydarzeniami – powiedział z kolei o nieistniejącym filmie Aleksandr Zakatow, szef kancelarii Cesarskiego Domu Romanowów (jednoczących przedstawicieli dawnej carskiej rodziny).

Reklama
Reklama

Pokłonskaja domaga się, by prokuratura generalna sprawdziła wydatkowanie państwowych dotacji na zrobienie „Matyldy". „Nie wolno dopuścić, by masowemu widzowi zaprezentowano film będący antyhistorycznym fałszem, skierowanym na dyskredytację, kpienie i oczernianie jednego z najbardziej czczonych świętych" – napisała do prokuratora.

Poprzednie żądanie skontrolowania „Matyldy" deputowana przedstawiła w listopadzie. Ponieważ filmu nie ma do tej pory, prokuratorzy obejrzeli jedynie trailer i stwierdzili, że nie narusza on prawa. Prokuratorska konkluzja rozjuszyła Pokłonską, która teraz domaga się jeszcze powołania „komisji historyków i prawosławnych teologów, ponieważ film opowiada o osobach kanonizowanych".

Do Ministerstwa Kultury złożono już listy z 20 tysiącami podpisów osób domagających się zakazu wyświetlania filmu. – Zupełnie nie rozumiem, dlaczego deputowani i działacze społeczni piszą pisma, jeśli nie widzieli jeszcze filmu – dziwił się Uczitiel. Inni rosyjscy reżyserzy zaczynają zazdrościć mu zdolności reklamowych. – Prowokacja w twórczości to najlepszy reklamowy chwyt i świetny sposób przyciągnięcia widza – podsumował przygody swojego kolegi reżyser i szef moskiewskiego Gogol-Centrum Kiriłł Serebriennikow.

Polityka
Korea Płd.: Rząd wskazuje urzędnikom, kiedy nie wolno im wsiadać do samochodu
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Polityka
Satelici Ameryki czy wasale Iranu. Dylematy państw arabskich
Polityka
Prezydent Karol Nawrocki wrócił z Budapesztu
Polityka
Wojna w Iranie szansą wyborczą dla Demokratów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama