W ubiegłym tygodniu poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski został odwołany z funkcji wiceministra aktywów państwowych. - Myślę, że nie jest dla nikogo tajemnicą, że jest tutaj duża różnica poglądów pomiędzy większością rządu - mówił wicepremier Jacek Sasin.

- Nie zmieniłem swoich poglądów. W 2019 obiecywałem walkę o suwerenność energetyczną Polski, żeby uniezależniła się od gazu i ta kwestia nasz poróżniła z przyjaciółmi z PiS - wyjaśnił w rozmowie z Radiem Zet Kowalski.

- Nie obiecywaliśmy likwidacji kopalń, nie obiecywaliśmy wzrostu cen energii i ciepła, nie obiecywaliśmy miękkiej postawy wobec Brukseli w kontekście polityki klimatycznej. Zaostrzenie celów klimatycznych było zaskoczeniem - dodał.

Poseł Solidarnej Polski podkreślił, że nie zgadza się na zaostrzenie polityki klimatycznej. - To była samodzielna decyzja pana premiera. W programie PiS jest dokładnie coś odwrotnego – poluzowanie polityki energetycznej - mówił.

Komentując swoje krytyczne wypowiedzi pod adresem premiera Mateusza Morawieckiego, Kowalski ocenił, że to, "co się dzieje od 2019 roku, od wyborów, jest troszeczkę niepokojące i na ten temat rozmawiamy w ramach koalicji. Odchodzenie od programu PiS jest czymś, z czym Solidarna Polska się nie zgadza".

- Moja dymisja jest najlepszym dowodem na to, że nie o posady chodzi. Gdyby chodziło o posady, to siedziałbym cicho, połykałbym własny język, zmieniałbym zdanie i udawałbym, że decyzje ws. zaostrzenia polityki klimatycznej są w porządku - powiedział.

W ocenie Kowalskiego wyjście jego partii z rządu byłoby dramatyczne. - Mamy Szymona Hołownię, Platformę Obywatelską i PSL. - Pamiętam, co PO-PSL robiło z Polską w latach 2007-2015 - stwierdził.