W niedzielę Donald Tusk napisał na swoim prywatnym koncie na Twitterze: "Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media - strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie".

W odpowiedzi na ten wpis Saryusz-Wolski wyraził gotowość do startu w wyborach prezydenckich, jeśli o urząd ten będzie się ubiegał również szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

W piątek w TVN24 Saryusz-Wolski podtrzymał swoją deklarację. - Zgłaszam gotowość do startu w wyborach prezydenckich, gdyby Donald Tusk startował i miałbym poparcie, które by dawało szansę na wygraną. Gdyby szerokie spektrum odmienne od opozycji potrzebowało kandydata, a Tusk startował, to wtedy też jestem gotowy - powiedział.

- Mam jednak nadzieję, że Tusk nie wystartuje, a ja będę mógł się zająć czym innym. Będzie dwóch głównych kandydatów - powiedział eurodeputowany w TVN24.

Zdaniem Saryusza-Wolskiego, były premier już od dawna "steruje" opozycją. - Tusk już w pierwszej kadencji (szefa Rady Europejskiej - przyp. red.) sterował opozycją i strategią "ulica i zagranica", co dziś widać wyraźnie w postaci jego wpisu. Tusk naruszył ducha traktatu unijnego,  bo jest nieformalnym liderem opozycji. Przewodniczący Rady Europejskiej nie jest elementem systemu politycznego kraju członkowskiego i wykluczone jest to, żeby angażował się w sprawy tego kraju - stwierdził europoseł.

- Ulica i zagranica miała błogosławieństwo i poparcie Tuska. (…) Byłem insiderem i mam wiedzę insiderską - wyjaśniał Saryusz-Wolski.

- Nie wyobrażam sobie większej szkody niż wpis, który porównuje Polskę z Kremlem - dodał.