Miller podjął tę decyzję sprzeciwiając się połączeniu Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Wiosną Roberta Biedronia.
Były dwukrotny szef SLD zarzucił, że tę decyzję podjęto bez konsultacji z członkami partii, bez szerokich konsultacji i wewnętrznego referendum.
Czytaj więcej:
SLD i Wiosna Biedronia znikną. Będzie Nowa Lewica
- To nie ja opuszczam SLD, tylko SLD opuszcza mnie. Nie tylko mnie - tysiące dzielnych ludzi lewicy traci swoją partię, z którą związali się na dobre i na złe - mówił Miller. - Mamy być członkami nowej partii, bez wyrażenia na to zgody. Mamy być masą spadkową, która można swobodnie przerzucić do zapowiadanej partii Biedronia i Czarzastego.
Miller uważa, że każdy z członków SLD powinien wyrazić opinię w tej sprawie, zdecydować, czy wyraża zgodę na nowe warunki.
- Nie życzę sobie być nigdzie wcielany, nie jestem meblem, który można dowolnie przesuwać z pokoju do pokoju - mówił Miller.
Podziękował swoim kolegom za pracę "dla Polski i Sojuszu". - Strategiczne cele, które razem osiągnęliśmy, są już nie do powtórzenia - nie można dwa razy wejść do unii Europejskiej. - mówił polityk. - Ale można i trzeba bronić Polski przed zakusami wyprowadzania nas ze Wspólnoty.
Miller dodał, że "w obliczu prawicy nienawidzącej UE" jest to realna groźba.
- Jestem pewien, że na drodze budowy dobrej przyszłości zintegrowanej Europy oraz twórczej w tym dziele roli zasobnej, sprawiedliwej Polski - spotkamy się jeszcze nie raz - zakończył Leszek Miller.
Leszek Miller był przewodniczącym SLD dwukrotnie - w latach 1999–2004 i 2011–2016.