propozycja transferu ma dotyczyć tych posłów Nowoczesnej, którzy w głosowaniu nad obywatelskimi projektami ustaw aborcyjnych nie poparli skierowania do dalszych rac projektu "Ratujmy kobiety". 

Z Nowoczesnej nie zagłosowało wówczas 10 posłów, a wstrzymał się jeden - Paweł Pudłowski. I to on jest jednym z kuszonych przez Gowina posłów - pisze Onet.pl.

Po tym, jak głosami opozycji przepadła ustawa liberalizująca prawo aborcyjne, część posłów Nowoczesnej z szefową Katarzyną Lubnauer zaatakowała niegłosujących posłów.

W sprzeciwie jeden z niegłosujących, Adam Cyrańskim odszedł z partii - jest drugim wymienianym w kontekście transferu posłem.

Kolejne dwie posłanki, które z premedytacją wyciągnęły karty i nie oddały głosu, są również wymieniane jako te, które mogą przejść do Gowina - są to Kornelia Wróblewska i Elżbieta Stępień. 

To wciąż informacje nieoficjalne, ale Jarosław Gowin już zapowiedział w TVP poszerzenie obozu Zjednoczonej Prawicy o "cennych polityków - ogólnopolskich i lokalnych".