Falcon zarejestrował już swoją kandydaturę w Narodowej Radzie Wyborczej (CNE). Kandydat na prezydenta nazwał Maduro "kandydatem głodu" nawiązując do kryzysu gospodarczego w jakim pogrążony jest kraj. W związku ze spadkiem cen ropy - głównego źródła dewiz dla Wenezueli w kraju doszło do recesji, która doprowadziła do pojawienia się hiperinflacji i deficytów w zaopatrzeniu w najbardziej podstawowe produkty - w tym żywność i leki.

Opozycja wzywała do bojkotu zaplanowanych na 22 kwietnia wyborów ponieważ dwaj cieszący się największą popularnością kandydaci będący przeciwnikami Maduro - Leopoldo Lopez i Herique Capriles - nie mogą wystartować w wyborach, a wiele partii opozycyjnych zostało zdelegalizowanych. Ponadto CNE składa się z ludzi wiernych obecnemu prezydentowi.

Falcon oświadczył jednak, że jest kandydatem niezależnym, niezwiązanym z opozycyjną Koalicją na rzecz Jedności Demokratycznej.

Z kolei Maduro, który też już zarejestrował swoją kandydaturę zapowiedział, że będzie wierny dziedzictwu Hugo Chaveza - swojego poprzednika, budowniczego socjalistycznego państwa w Wenezueli. Zaapelował też do opozycjonistów, by nie byli tchórzami i stawili mu czoła w wyborach. Dodał, że bojkot wyborów wynika ze strachu opozycji przed porażka.

Maduro liczy na to, że jego kampanii pobłogosławią Jezus Chrystus, Chavez i Simon Bolivar, bohater walk o niepodległość w Ameryce Południowej.

Rywalem Maduro w wyborach będzie też mało znany pastor Javier Bertucci.

Falcon to były burmistrz i gubernator, który porzucił rządzącą Partię Socjalistyczną w 2010 roku. Nie cieszy się zaufaniem ani sympatyków obecnej władzy - którzy uważają go za zdrajcę, ani opozycjonistów, którzy nieufnie patrzą na jego przeszłość.