Do ataku na Busha doszło, gdy amerykański prezydent, tuz przed końcem swojej kadencji, przybył z niespodziewaną wizytą do Iraku, by odwiedzić żołnierzy US Army stacjonujących w tym kraju.

Podczas wspólnej z irackim premierem al-Malikim  konferencji prasowej iracki dziennikarz Muntazar al-Zaidi cisnął w Busha swoje buty, krzycząc: "To pożegnalny pocałunek, ty psie! Od wdów, sierot i wszystkich zabitych w Iraku!".

W muzułmańskiej kulturze rzucenie w kogoś butem oznacza skrajną pogardę.

 

Al-Zaidiego, wówczas korespondenta stacji al Baghdadiya, natychmiast obezwładniła ochrona irackiego premiera.

Po tym incydencie Al-Zaidi został aresztowany i skazany na 3 lata więzienia.

Dla części swoich rodaków stał się bohaterem. W uznaniu jego wyczynu w Tikricie stanął nawet pomnik - but wykonany z miedzi i włókna szklanego, ale został natychmiast usunięty przez służby porządkowe.

Po 9 miesiącach odsiadki Al-Zaidiego zwolniono za dobre zachowanie i w 2009 roku dziennikarz wyjechał z Iraku.

Wrócił w 2011. Od tamtej pory nie wykonywał swojego zawodu i nie miał do czynienia z polityką. Poświęcił się wyłącznie założonej przez siebie fundacji, pomagającej  dzieciom osieroconym w trakcie amerykańskiej okupacji Iraku.

W tym roku jednak Muntazar al-Zaidi zdecydował się czynnie włączyć do polityki. Wystartuje w wyborach parlamentarnych, które odbędą się w Iraku 22 maja.