Reklama

Sejm broni bitcoina

Powstał sejmowy zespół, który chce chronić kryptowaluty przed restrykcjami ze strony państwa.

Aktualizacja: 20.05.2018 21:02 Publikacja: 20.05.2018 19:32

O bitcoinie stało się głośno na przełomie roku, gdy jego kurs najpierw poszedł mocno w górę, by późn

O bitcoinie stało się głośno na przełomie roku, gdy jego kurs najpierw poszedł mocno w górę, by później gwałtownie spaść.

Foto: AdobeStock

– Nie ma powodów, by wytaczać najcięższe działa przeciw perspektywicznie rozwijającej się technologii – mówi poseł Kukiz'15 Jakub Kulesza. Obok niezrzeszonego posła Jacka Wilka i Michała Jarosa z Nowoczesnej jest on członkiem Parlamentarnego Zespołu ds. kryptowalut. To pierwsza w historii polskiego parlamentaryzmu grupa lobbująca na rzecz tych budzących wiele emocji cyfrowych pieniędzy.

Czym są kryptowaluty? Ich rodzajów jest kilkaset, a największą sławę zyskał „wynaleziony" w 2009 roku bitcoin. Jest „wydobywany" przez posiadaczy komputerów o wysokiej mocy obliczeniowej, którzy angażują swoje maszyny i energię elektryczną do rozwiązywania skomplikowanych problemów kryptograficznych. Inwestorów do bitcoina przyciąga to, że znajduje się poza kontrolą polityków, a transakcje są bezpieczne, nie wymagają pośredników i są anonimowe.

O bitcoinie stało się głośno na przełomie roku, gdy jego kurs podskoczył wysoko, by później zaliczyć szybkie spadki. Wkrótce zaczęły się problemy polskich inwestorów. W grudniu 2017 roku NBP i Komisja Nadzoru Finansowego uruchomiły akcję i stronę internetową UwazajNaKryptowaluty.pl. W styczniu premier Mateusz Morawiecki na forum w Davos mówił, że „zakażemy kryptowalut albo je uregulujemy". A w lutym KNF wpisało największą polską giełdę kryptowalutową BitBay na listę ostrzeżeń publicznych.

Najboleśniejszy cios inwestorom zadało Ministerstwo Finansów. Na początku kwietnia opublikowało komunikat o nowej interpretacji dotyczącej kryptowalut, zgodnie z którą handel cyfrowym pieniądzem podlega podatkowi od czynności cywilnoprawnych.

W tym burzliwym okresie działać zaczął zespół w Sejmie. Jakub Kulesza mówi, że sam nie inwestuje w kryptowaluty i nie chce nikogo do tego zachęcać. Tłumaczy, że jego głównym celem jest ochrona przed działaniami państwa nowoczesnej technologii blockchain, stosowanej m.in. przy kryptowalutach. – Nie mogę pozwolić na to, by państwo, stosując absurdalne rozwiązania podatkowe, zwalczało wszystkich, chcących korzystać z tej technologii. Już teraz wysokotechnologiczne firmy obsługujące giełdy kryptowalut uciekają za granicę. Taki jest skutek działań polityków nie nadążających za nowoczesnością – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Podobne argumenty padały na konferencji, którą w połowie kwietnia zespół zorganizował w Sejmie. Wzięli w niej udział m.in. inwestorzy, ekonomiści i informatycy. Narzekali, że opłacenie podatku od czynności cywilnoprawnych będzie wymagało wypełnienia tony dokumentów. A poseł Jacek Wilk zapowiedział, że będzie interweniował w Ministerstwie Finansów w sprawie niekorzystnej interpelacji.

W drugiej połowie kwietnia resort wycofał się z niej. Jednak na tym nie skończyły się problemy inwestorów. W połowie maja KNF ogłosiła przetarg na kampanię ostrzegającą przed inwestowaniem w kryptowaluty. Ma ruszyć w czerwcu.

– Obrót „walutami" wirtualnymi w Polsce nie narusza prawa krajowego ani unijnego. Posiadanie „walut" wirtualnych wiąże się jednak z wieloma rodzajami ryzyka, których użytkownicy powinni być świadomi, zanim zdecydują się zainwestować swoje środki finansowe. Jednym z istotniejszych jest ryzyko związane z dużymi zmianami cen – wyjaśnia cele kampanii rzecznik KNF Jacek Barszczewski. Dodaje, że kryptowaluty mogą być wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy albo finansowania terroryzmu.

– Szkoda, że KNF z równym zaangażowaniem nie kontrolowało takich spółek jak GetBack, którego upadłość może zostawić bez pieniędzy tysiące inwestorów – odpowiada poseł Kulesza. Dodaje, że jego zespół będzie monitorował dalsze działania państwa wymierzone w technologię blockchain.

A mimo że w jego skład wchodzą sami posłowie opozycji, również w klubie PiS są osoby sceptyczne wobec działań KNF i MF. – Przydałaby się chwila refleksji dla KNF. Na pewno jest ona w stresie po takich wydarzeniach jak afera Amber Gold i nie chce przegapić jakiegokolwiek ryzyka – uważa Wojciech Murdzek z Porozumienia i przewodniczący sejmowej komisji nadzwyczajnej do spraw deregulacji. – Jednak działanie na zapas, bez wrażliwości na pozytywne aspekty technologii blockchain, musi prowadzić do przerysowań – podkreśla.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama