Na pytanie dlaczego PiS powołał Banasia na stanowisko prezesa NIK a politycy Prawa i Sprawiedliwości określali go mianem "kryształowego", Kowalczyk wspominał, że też miał dobre zdanie o Banasiu w czasach, gdy ten pracował w Ministerstwie Finansów i reformował służby skarbowe.

- Te fakty, które się odkryły, trochę zmąciły ten kryształ - dodał wicepremier.

Na pytanie czy PiS nie bronił Banasia dlatego, że był "swój" Kowalczyk odparł, że "nie miał w tamtym czasie wiedzy, która teraz się odkrywa".

- Pewnie służby nie prowadziły żadnych postępowań (przeciw Banasiowi - red.) w tamtym momencie - stwierdził.

Czytaj więcej

Rzecznik rządu: Będzie nowy projekt ustawy. Uzupełni "lex Hoc"

- W momencie powoływania prokuratura nie prowadziła żadnego postępowania przeciw Banasiowi - dodał.

- Nie wiem czy mamy większość, mamy większość bardzo kruchą. Opozycja przedtem mówiła, że Marian Banaś jest zły, a teraz, gdy krytykuje rząd, to jest dobry. Większość jest niewielka, to jest fakt, nad tym ubolewam - podsumował.

Kowalczyk, w kontekście kruchej rządowej większości był też pytany o losy tzw. lex Hoc (ustawa o weryfikacji szczepień przez pracodawców) oraz o nową ustawę, którą zapowiadają przedstawiciele rządu.

- To jest gorzej niż z poprzednim tematem. Tutaj, w naszym zapleczu parlamentarnym, trzeba to z bólem powiedzieć, jest wiele osób, które są zdeklarowanymi antyszczepionkowcami. Ubolewam nad tym, ale takie są fakty. Trudno jest poddawać pod głosowanie ustawę, kiedy się nie ma przynajmniej dużego prawdopodobieństwa, że ona uzyska większość - odpowiedział.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

W naszym zapleczu parlamentarnym, trzeba to z bólem powiedzieć, jest wiele osób, które są zdeklarowanymi antyszczepionkowcami

Henryk Kowalczyk, wicepremier

Czy to oznacza, że "lex Hoc" nie będzie poddane głosowaniu w Sejmie?

- Nie wiem, być może będzie. Nie znam efektów spotkania z liderami opozycji z udziałem premiera - odpowiedział wicepremier.

Kowalczyk stwierdził, że on "osobiście próbowałby głosować tę ustawę" choć nie wykluczył, że po przyjęciu jej głosami m.in. opozycji przepisy zawetowałby prezydent. - Niech każdy w swoim sumieniu się wypowie czy chce chronić ludzi, czy nie - dodał.