Banaś po opuszczeniu posiedzenia  komisji odczytał oświadczenie, w którym powtórzył swoją wcześniejszą opinię, że rządzący obawiają się niekorzystnych dla nich wyników kontroli NIK, więc ich działania mają na celu usunięcie go ze stanowiska.

- Boją się, że NIK będzie wyjaśniać sprawę polskiego Watergate - mówił Marian Banaś.

Szef NIK przekonywał, że oskarżenia, które kieruje wobec niego PiS, mają podłoże polityczne, odebranie mu immunitetu i postawienie w stan oskarżenia oznacza, że Najwyższą Izbą Kontroli -  jedyną w pełni niezależną instytucją, która jest w stanie kontrolować poczynania rządzących, jak twierdzi jej szef - będzie kierować osoba podporządkowana partii rządzącej.

Komisja regulaminowa przerwała obrady. Jak tłumaczył jej przewodniczący, Kazimierz Smoliński z PiS, został do tego zmuszony, gdyż obrady powinny być utajnione, tymczasem posiedzenia nie chcieli opuścić opozycyjni posłowie.

Dziś do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa NIK, złożone przez jego zastępcę, Tadeusza Dziuby. Zawiadomienie dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w związku obsadzaniem stanowisk dyrektorskich w departamentach i delegaturach, wbrew przepisom ustawy.

Czytaj więcej

Wiceprezes NIK doniósł do prokuratury na prezesa Banasia

Marian Banaś z kolei złożył doniesienie do prokuratury na wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, któremu zarzuca zniesławienie.

Czytaj więcej

Banaś donosi do prokuratury na wiceministra MSZ. Uważa, że go zniesławił