Czarnek był pytany o to, dlaczego przygotowana przez jego resort reforma prawa oświatowego, tzw. lex Czarnek, budzi takie kontrowersje.

- Moje reformy trafiają w sam punkt, w samą dziesiątkę problemów, które chcemy rozwiązywać. Dlatego są emocje w środowiskach liberalnych i lewackich, w mediach liberalnych i lewackich oraz wśród opozycji liberalnej i lewackiej - ocenił minister.

Czarnek mówił też, że protesty przeciwko jego reformom są wyolbrzymiane. - Przed Sejmem protestowało 100 organizacji reprezentowanych - jak to mówił Sławomir Broniarz - przez niemal 100 osób. Było więcej organizacji niż demonstrujących - ironizował.

Pytany o sprzeciw nauczycieli wobec zmian w prawie oświatowym minister spytał "o których nauczycieli chodzi". - Nauczycieli jest ponad 600 tys. Nauczyciele napisali również tę ustawę, która została nazwana "lex Czarnek" - stwierdził.

Czytaj więcej

"Lex Czarnek": kuratorzy z politycznego nadania

A co, gdyby prezydent Andrzej Duda zawetował "lex Czarnek", wobec którego, jak informują niektóre media, prezydent ma mieć wątpliwości? - Miałem okazję już rozmawiać z panem prezydentem na ten temat, gdy ruszały prace legislacyjne (nad "lex Czarnek" - red.). Z panem prezydentem rozmawiam raz na dwa miesiące, raz na kwartał. Gdyby pan prezydent chciał rozmawiać na ten temat, jestem otwarty, zabiegam też o spotkanie z prezydentem w innych sprawach. Jeśli prezydent zawetuje to ustawa będzie zawetowana - prezydent ma takie prawo - stwierdził minister. Dodał jednak, że jest to rozmowa "o czymś zupełnie hipotetycznym".

Nie róbmy z nauczycieli męczenników, bo tak nie jest

Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki

Mówiąc o protestach części nauczycieli przeciw "lex Czarnek" minister zwrócił uwagę, że zmiany te "nie dotykają w ogóle nauczycieli". - Tam nie ma mowy o nauczycielach. Gdybyśmy dotykali statusu zawodowego nauczyciela, liczby godzin przy tablicy nauczyciela - co też chcemy robić - to są rzeczy, które są w bezpośrednim kręgu zainteresowań nauczycieli. My mówimy o uprawnieniach kuratorów w stosunku do organizacji pozarządowych - tłumaczył Czarnek. 

Na pytanie, czy nie jest tak, że nauczyciele protestują ponieważ są zmęczeni ciągłymi zmianami w systemie edukacji, Czarnek odparł, że "zmiany to jest rzecz, która dotyka wszystkich grup społecznych, nie tylko nauczycieli". - Nie róbmy z nauczycieli męczenników, bo tak nie jest - dodał.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Minister mówił też, że "nie zgadza się na twarde wychowanie seksualne w szkole, demoralizujące uczniów". - Temu właśnie służy przyjęta ustawa - przekonywał dodając, że "wychowanie seksualne w szkołach jest".