Siemoniak był pytany o spotkanie, na które premier zaprosił przedstawicieli klubów opozycyjnych. Spotkanie ma dotyczyć identyfikowanych zagrożeń geopolitycznych pochodzących ze wschodu.

- Domagaliśmy się dialogu, domagaliśmy się rozmów na ważne tematy - mówił Siemoniak. - Choć to spotkanie mocno spóźnione, bo trzeba było w sierpniu się spotykać, może na początku września, ale lepiej późno niż wcale - dodał.

Czego Siemoniak spodziewa się po spotkaniu z szefem rządu?

Czytaj więcej

Posiedzenie Sejmu. PiS testuje większość

- Może będzie tak, że to będzie jedno-dwa spotkania, premier wystąpi na konferencji prasowej i to będzie dobrze wyglądało, że rząd chce dialogu. Tymczasem tego prawdziwego dialogu nie będzie, bo to nie może być tak, że raz na rok ktoś się spotka - stwierdził Siemoniak. - Wariant najlepszy dla Polski byłby taki, aby umówić się, że sprawy bezpieczeństwa, także ochrony zdrowia, wyjmujemy z bieżącej polityki i razem działamy. Wydaje mi się to mniej prawdopodobne, bo PiS jest chimeryczny. Raz jesteśmy zdrajcami, Targowicą, agentami wschodu, a za drugim razem się nas zaprasza - zauważył.

A dlaczego PiS chce rozmawiać z opozycją właśnie teraz?

Wariant najlepszy dla Polski byłby taki, aby umówić się, że sprawy bezpieczeństwa, także ochrony zdrowia, wyjmujemy z bieżącej polityki i razem działamy

Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO

- Widać, że PiS ma problemy z większością sejmową, więc osłabienie polaryzacji, walki w Sejmie, na pewno PiS-owi może służyć. Większość sejmowa PiS wisi na włosku. W szerszym planie może to oznaczać to, że PiS uznał, iż bardziej opłacalne jest dla niego pokazanie woli dialogu, że wyborcy, także PiS, nie chcą (podziałów), gdy takie zagrożenia mamy wokół siebie, jak pandemia, jak granica, jak - być może - inwazja Rosji na Ukrainę - odpowiedział wiceprzewodniczący PO.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

- Na pewno dobrze by było, gdyby udało się osiągnąć porozumienie w kilku sprawach, pewien kanał kontaktu - dodał.

A na ile, zdaniem byłego szefa MON, realne jest zagrożenie agresją rosyjską wobec Ukrainy?

- Na Ukrainie na pewno panuje bardzo nerwowy nastrój. Stany Zjednoczone podchodzą bardzo poważnie do tego, ta sprawa wyszła z fazy oskarżeń, ataków, do takiej fazy, że poważne siły Federacji Rosyjskiej koncentrują się przy granicy z Ukrainą. Rolą polityków jest zakładanie zawsze najgorszego scenariusza. Stąd koncentracja na tej sprawie. Stąd deklaracje NATO, USA - no i ostrzeżenia płynące pod adresem Rosji - mówił Siemoniak.