W myśl nowej regulacji, pracodawcy mają uzyskać zyskać możliwość nie tylko zbierania informacji o szczepieniu, ale także wykorzystywać ją później do przesuwania pracowników szczepionych i niezaszczepionych wewnątrz firmy.

Jak pisaliśmy na początku listopada na łamach "Rzeczpospolitej", nowela ujawniająca informacje o szczepieniu pracowników miała trafić do Sejmu właśnie jako projekt poselski.

Wewnątrz rządu jest grupa przeciwników tych zmian. Chociaż z ostatecznej wersji projektu zniknął zapis, że pracodawcy mieli zyskać możliwość wysyłania niezaszczepionych pracowników na urlop bezpłatny, nadal obawiają się, że dzięki nowym przepisom pracodawcy będą mogli wywierać presję na osoby nastawione sceptycznie do szczepień.

Czytaj więcej

Szczyt fali zakażeń koronawirusem na święta Bożego Narodzenia

Po konferencji w Sejmie, głos w sprawie propozycji posłów PiS zabrała Anna Maria Siarkowska. "Chyba kogoś Bóg opuścił" - napisała na Twitterze.

- Ostatnie głosowanie nad rozszerzeniem porządku obrad o projekt "Stop Segregacji Sanitarnej", pod którym podpisali się zarówno posłowie klubu PiS jak i Konfederacji, pokazało, że nie tylko ja jestem przeciwniczką takich rozwiązań - powiedziała posłanka w rozmowie z Interią.

- Sądzę, że w tym przypadku również będziemy mieli sprzeciw. Mam nadzieję, że jak nie większy, to równie silny - dodała.

Posłanka PiS spodziewa się sprzeciwu swoich kolegów w Sejmie. 

- Projekt budzi bardzo dużo kontrowersji. Politycznie będzie dużo bardziej szkodliwy niż tzw. piątka dla zwierząt. Ma szansę przejść przez Sejm, ale "piątka" też przeszła. Znamy jednak jej losy i wiemy jak bardzo osłabiło to PiS w elektoracie wiejskim. A ten projekt będzie godził w znacznie większą część społeczeństwa - oceniła.