Kukiz był pytany o to, czy po tym jak zdecydował się na współpracę z PiS, m.in. przy uchwalaniu tzw. lex TVN czy "Polskiego Ładu", stracił wielu przyjaciół.

- Wyłudzacze VAT-u, czy ludzie, którzy rozpoczynali karierę na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w czasie stanu wojennego, to nie są moi przyjaciele - mówił polityk.

40 mln

Tyle złotych miał "zostawić w kieszeniach podatników" Paweł Kukiz ze względu na to, że jego Kukiz'15 nie pobierał partyjnej subwencji

- Pan ma również kolegów w pracy, którym pan mówi dzień dobry, oni się panu odkłaniają, ale każdy o drugim coś myśli, jeden lepiej, drugi gorzej - dodał zwracając się do dziennikarza prowadzącego rozmowę.

Kukiz podkreślał też, że decydując się na poparcie w Sejmie reasumpcji głosowania z 11 sierpnia, przegranego przez PiS (chodziło o odroczenie posiedzenia Sejmu do początku września), nie uległ korupcji politycznej.

Czytaj więcej

W przyszłym tygodniu Jarosław Kaczyński wraca z urlopu i rozpoczną się rozmowy o zmianie koalicjanta
W PiS koniec wakacji. Jak ważny będzie Kukiz jesienią?

- Minęły już przynajmniej dwa miesiące od tej reasumpcji głosowania i proszę mi wskazać choćby jedną funkcję, jedno stanowisko, które wziął Kukiz'15. Ja miałem takie możliwości, bo na tym niestety polegają w Polsce koalicje,  że w jakiejś mierze się kupuje polityków. I to jest praktykowane od lat 90-tych przez wszystkich, absolutnie. Proszę jednak zauważyć,, że ani ja, ani moi posłowie, ani nasze rodziny, ani znajomi nie mają żadnych funkcji w rządzie, ani w spółkach Skarbu Państwa - podkreślał.

- W tej kadencji dopłaciłem ze swoich pieniędzy ok. 100 tysięcy złotych do polityki, ponieważ nie pobieram subwencji, zostawiłem podatnikom 40 mln zł z kieszeni, żeby jakoś funkcjonować muszę płacić. Nie ma drugiego takiego polityka w Sejmie, oprócz tych dwóch moich posłów. Dlatego nie pogodzę się z oskarżeniami, że zostałem kupiony - dodał.