W programie "Graffiti" Schetyna komentował sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie wciąż koczują migranci i trwa stan wyjątkowy, przedłużony na kolejne dwa miesiące.

Czytaj więcej

224 posłów klubu PiS zagłosowało za przedłużeniem stanu wyjątkowego
Sejm wyraził zgodę na przedłużenie stanu wyjątkowego

Polityk PO przypomniał, że już kilka miesięcy temu, gdy miał miejsce "transfer imigrantów z Bagdadu" na granice z Litwą i Białorusią, jego partia ostrzegała, iż podobna sytuacja będzie dotyczyć Polski.

- Wtedy polski rząd nie zrobił nic w tej sprawie i dlatego dzisiaj jesteśmy w tak niewygodnej sytuacji - uważa Schetyna.

Jest zdania, że działania, które jego zdaniem są efektem porozumienia Putina i Łukaszenki, wymagają nie tylko starań o szczelność granicy Polski i Unii Europejskiej, ale też o to, aby UE i KE, ale też opinia publiczna w krajach Wspólnoty była po stronie Polski i twardo popierały jej stanowisko.

- Będziemy silniejsi w tym sporze z Łukaszenką, kiedy będziemy mieli KE i Europę po swojej stronie - mówił Schetyna.

Polityk Platformy jest przekonany, że Polska, po wprowadzeniu stanu wyjątkowego zamykając obszar przygraniczny dla dziennikarzy, robi błąd. Podobnie robi nie prosząc o reakcję Fronteksu.

- Opinia publiczna w Europie jest zdana tylko na to, co pokazuje reżimowa telewizja Łukaszenki - twierdzi Schetyna.

Polityk komentował także niewpuszczenie prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii, gdzie przyleciał wraz z żoną, by odwieźć córkę rozpoczynającą studia na Oksfordzie.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czytaj więcej

Rafał Ziemkiewicz
Zatrzymany w Londynie Ziemkiewicz wolny. Czeka na samolot do Polski

Ziemkiewicz został zatrzymany na lotnisku Heathrow, pobrano od niego odciski palców, a po przesłuchaniu odesłano do Polski. W związku z tym interweniowały Brytyjskie służby uzasadniły to postępowanie poglądami Ziemkiewicza, które są "sprzeczne z brytyjskimi wartościami". W sprawie interweniowały służby konsularne RP,

Schetyna uznał, że działania MSZ świadczą o amatorszczyźnie, a resort najwyraźniej "nie ma się czym zajmować".

- Sprawy Białorusi i Turowa latami były zostawione same sobie - stwierdził polityk.