W programie "Graffiti" Schetyna komentował sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie wciąż koczują migranci i trwa stan wyjątkowy, przedłużony na kolejne dwa miesiące.
Czytaj więcej
Po burzliwej debacie, przy 237 głosach "za" Sejm zgodził się, by stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią obowiązywał o 60 dni dłużej.
Polityk PO przypomniał, że już kilka miesięcy temu, gdy miał miejsce "transfer imigrantów z Bagdadu" na granice z Litwą i Białorusią, jego partia ostrzegała, iż podobna sytuacja będzie dotyczyć Polski.
- Wtedy polski rząd nie zrobił nic w tej sprawie i dlatego dzisiaj jesteśmy w tak niewygodnej sytuacji - uważa Schetyna.
Jest zdania, że działania, które jego zdaniem są efektem porozumienia Putina i Łukaszenki, wymagają nie tylko starań o szczelność granicy Polski i Unii Europejskiej, ale też o to, aby UE i KE, ale też opinia publiczna w krajach Wspólnoty była po stronie Polski i twardo popierały jej stanowisko.
- Będziemy silniejsi w tym sporze z Łukaszenką, kiedy będziemy mieli KE i Europę po swojej stronie - mówił Schetyna.
Polityk Platformy jest przekonany, że Polska, po wprowadzeniu stanu wyjątkowego zamykając obszar przygraniczny dla dziennikarzy, robi błąd. Podobnie robi nie prosząc o reakcję Fronteksu.
- Opinia publiczna w Europie jest zdana tylko na to, co pokazuje reżimowa telewizja Łukaszenki - twierdzi Schetyna.
Polityk komentował także niewpuszczenie prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii, gdzie przyleciał wraz z żoną, by odwieźć córkę rozpoczynającą studia na Oksfordzie.
Czytaj więcej
Prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz został zatrzymany na londyńskim lotnisku Heathrow. Przyleciał do Wielkiej Brytanii wraz z żoną, by odwieźć c...
Ziemkiewicz został zatrzymany na lotnisku Heathrow, pobrano od niego odciski palców, a po przesłuchaniu odesłano do Polski. W związku z tym interweniowały Brytyjskie służby uzasadniły to postępowanie poglądami Ziemkiewicza, które są "sprzeczne z brytyjskimi wartościami". W sprawie interweniowały służby konsularne RP,
Schetyna uznał, że działania MSZ świadczą o amatorszczyźnie, a resort najwyraźniej "nie ma się czym zajmować".
- Sprawy Białorusi i Turowa latami były zostawione same sobie - stwierdził polityk.