Donald Tusk wyjaśniał, że propozycja ma na celu uniemożliwienie "wyprowadzenia Polski z UE" w nocnym głosowaniu.
Zdaniem polityków największej partii opozycyjnej działania rządu PiS wskazują, że obecność Polski w UE jest zagrożona.
Przewodniczący PO przekonywał, że celem obecnego rządu jest zohydzenie UE wśród Polaków i strategia ta jest obliczona na wyjście z Unii.
- Naszą jedyną intencją - i jestem o tym głęboko przekonany, że to intencja większości narodu - jest zablokowanie możliwości wyprowadzenia Polski z UE wbrew woli Polaków albo przez pomyłkę - mówił Tusk.
Przyticzył ostatnie badania z Wielkiej Brytanii, w których zaledwie 4 procent ankietowanych pozytywnie oceniło skutki brexitu.
Czytaj więcej
W sondażu SW Research dla rp.pl zapytaliśmy jak zagłosowaliby respondenci, gdyby o obecności Polski w Unii Europejskiej decydowali dziś.
Zapis przedstawiony przez polityków PO, że zmianę w umowie międzynarodowej, jaka jest m.in. traktat akcesyjny, można przeprowadzić jedynie większością 2/3 głosów Sejmu i Senatu w obecności co najmniej połowy posłów i senatorów lub w wyniku ogólnokrajowego referendum.
- W czasie stanu wyjątkowego można rozpocząć prace nad zmianami w Konstytucji, a przegłosować je po jego zakończeniu - mówił Tusk.
Kidawa-Błońska przypomniała, że znakomita większość Polaków chce pozostać w Unii Europejskiej, zwolenników takiego stanu jest nawet więcej niż w momencie wejścia do Wspólnoty.
Wicemarszałek Sejmu zobowiązała się, że dokument będzie procedowany w izbie w ciągu najbliższych 30 dni.