Koordynatorzy kontroli przedstawili dziś raport NIK, z którego wynika, że Fundusz Sprawiedliwości przekazał 280 mln zł na działania niezwiązane ze swoimi celami. Zarzuciła również mechanizmy korupcjogenne we wszystkich obszarach działania Funduszu.

Zarzuty NIK odpierał wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, odpowiedzialny w resorcie za Fundusz.

Czytaj więcej

Raport NIK o Funduszu Sprawiedliwości: 280 mln zł wydane niecelowo

Zdaniem posłów KO z Funduszu Sprawiedliwości partia Ziobry, Solidarna Polska, "zrobiła sobie fundusz stricte partyjny", a Fundusz Solidarności za rządów Zjednoczonej Prawicy stał się "funduszem niesprawiedliwości i niegodziwości".

- Dymisja pana ministra Ziobry powinna nastąpić dzisiaj, natychmiast. Bez takiej twardej, żelaznej reakcji ze strony Prezesa Rady Ministrów będziemy mieli wyraźny sygnał, że jest przyzwolenie na okradanie obywateli - mówił poseł KO Arkadiusz Myrcha.

KO nie wyklucza zawiadomienia prokuratury w związku z raportem NIK.

Na ten krok zdecydowała się natomiast Lewica,

- Nie może być tak, że 300 mln złotych wychodzi bokiem z Ministerstwa Sprawiedliwości, te pieniądze mogłyby być przeznaczone na niezwykle ważne cele, a nie na fundusz wyborczy Solidarnej Polski. Jaki cel Funduszu Sprawiedliwości spełnia kupowanie wozów strażackich? - mówił na konferencji prasowej Krzysztof Śmiszek.

Mec. Andrzej Szejna stwierdził natomiast, że informacje przedstawione przez NIK "w normalnym państwie doprowadziłyby do natychmiastowej dymisji ministra sprawiedliwości", ale od premiera Morawieckiego - który,jak mówił Szejna: sam jest przecież umoczony w różne afery i rozprowadzanie swoich współpracowników w spółkach Skarbu Państwa - tego oczekiwać nie można.

Lewica zdecydowała więc złożyć doniesienie do prokuratury.