Były prezydent krytykował decyzje władz o odsunięciu dziennikarzy od rejonu, na którym wprowadzono stan wyjątkowy. Uważa, że gdyby na granicy wszystko działo się tak, jak opowiadają rządzący, obecność Frontexu byłaby im na rękę.

Kwaśniewski komentował także ostatnie sondaże, w których rośnie przewaga PiS nad partiami opozycyjnymi, a także te, które wykazały, że przedłużenia stanu wyjątkowego przy granicy chce prawie połowa społeczeństwa.

Czytaj więcej

Sondaż. Niespełna połowa Polaków za przedłużeniem stanu wyjątkowego

Polityk uważa, że obecna władza kreuje swój obraz jako zdecydowanej, sprawczej i bezwzględnie walczącej z zagrożeniami i w ten sposób zyskuje poparcie tej "prawie połowy".

- Do XXI wieku trzeba było być umiarkowanym i przesuwać się w stronę centrum, aby wygrywać wybory. Dziś trzeba polaryzować społeczeństwo, zmniejszając grupę niezdecydowanych i w ten sposób wygrywa się wybory - mówił Kwaśniewski.

Ale, ostrzegł, blizny, które zostaną po tej polaryzacji, będą trudne do zagojenia.

Były prezydent skomentował również konflikt między Polską a Czechami o Turów, który oparł się w końcu o TSUE. Trybunał nałożył na Polskę karę w wys. pół miliona euro dziennie za niezastosowanie się do jego decyzji, aby do chwili ostatecznego wyroku zawiesić funkcjonowanie kopalni.

Zdaniem Kwaśniewskiego sytuacja ta oznacza katastrofę dyplomacji.

Gość RMF FM uważa, że rozwiązanie jest jedno: ugoda z Czechami. - Więcej dyplomacji, mniej napinania mięśni - stwierdził.