W 2015 roku, gdy Europa zmagała się z kryzysem migracyjnym, Czechy nie przyjęły prawie żadnych imigrantów. Od tematu uchodźców premier Andrej Babis rozpoczął w czwartek swoją kampanię parlamentarną.

- To jest ostatnia szansa, aby chronić nasze interesy narodowe, standardy życia, naszą kulturę - mówił premier Czech. Dodał, że opozycja odda suwerenność Brukseli i "rozbije" sojusz Grupy Wyszehradzkiej ze Słowacją, Węgrami i Polską,

- Dopóki jestem premierem, nie przyjmiemy ani jednego nielegalnego migranta - zapowiedział Babis, którego partia ANO prowadzi w sondażach, jednak nie ma przewagi zapewniającej samodzielne rządy.

Czytaj więcej

Bruksela żąda od Czech większej kontroli finansowej

Ostatnie badanie opinii publicznej dało ANO około 30 proc. poparcia, a następnie dwóm opozycyjnym ugrupowaniom po około 20 proc.

Babis zadeklarował, że nie przyjmie waluty euro i nadal będzie podnosił emerytury, co jest ukłonem w stronę twardego elektoratu ANO.