Stan wyjątkowy w pasie przygranicznym już wkrótce stanie się rzeczywistością, podobnie jak nowy etap politycznego sporu wokół niego. Sprawą zajmie się teraz Sejm. To pierwsze tak ważne głosowanie po sierpniowych wydarzeniach wokół lex TVN. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie tak wielkich emocji jak wtedy, bo sygnały o poparciu stanu wyjątkowego wysyła Konfederacja.

Wydarzenia potoczą się teraz szybko. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, w czwartek prezydent Andrzej Duda podpisze rozporządzenie wprowadzające stan wyjątkowy w pasie przygranicznym. Jak słyszymy, znajdą się w nim zapisy o zakazie organizowania zgromadzeń i imprez masowych, obowiązku posiadania dowodu osobistego oraz zakazie noszenia broni palnej. Co najważniejsze, rząd wprowadzi zakaz wjazdu na teren objęty stanem wyjątkowym wszystkich osób poza tymi, które tam mieszkają. Ma to dotyczyć również dziennikarzy, o ile nie mieszkają w pasie przygranicznym. Za złamanie przepisów będzie groził mandat, grzywna lub areszt, o ile zdecyduje tak sąd.

48 godzin

Tyle czasu ma prezydent na przedstawienie rozporządzenia wprowadzającego stan wyjątkowy Sejmowi

Opozycja jest w jednym zgodna – działania PiS to przede wszystkim PR, a nie potrzeby wynikające z bezpieczeństwa państwa.

Nadzwyczajny Sejm

Po podpisaniu przez prezydenta rozporządzenia stan wyjątkowy wchodzi w życie od dnia ogłoszenia go w Dzienniku Ustaw. Piłka ląduje wtedy po stronie Sejmu. Prezydent ma bowiem 48 godzin na przedstawienie rozporządzenia Sejmowi, który „niezwołcznie" będzie je rozpatrywać. W praktyce oznacza to, że Sejm zbierze się zapewne w poniedziałek 6 września.

Jak w tej sprawie będzie będzie głosować opozycja? Lewica już zapowiedziała, że złoży wniosek o uchylenie stanu wyjątkowego. Aby tak się stało, potrzebna jest bezwzględna większość w obecności co najmniej połowy posłów.

Opozycja w Sejmie jest dość spójna, jeśli chodzi o krytykę pomysłu wprowadzenia stanu wyjątkowego. – Tu ewidentnie chodzi o odcięcie kontroli obywatelskiej nad tym, co dzieje się na granicy. Spodziewam się, że będziemy przeciwko tej decyzji rządu, gdy dojdzie już do głosowania. Najważniejsze jest pytanie, co rząd chce przed nami ukryć poza swoją kompromitacją – mówi nam Hanna Gill-Piątek, przewodnicząca koła Polska 2050 Szymona Hołowni.

Opozycja jest w jednym zgodna – działania PiS to przede wszystkim PR, a nie potrzeby wynikające z bezpieczeństwa państwa

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Sceptycznie o przyczynach wprowadzenia stanu wyjątkowego wypowiadają się politycy PO. – Wszystko wskazuje na to, że jest to propagandowe, a nie realne działanie rządu. Dziwaczna jest też sytuacja, że prezydent nie podpisał tego rozporządzenia od razu. Świadoczy to o tym, że to tylko propaganda. A argument dotyczący ćwiczeń Zapad-21 służy straszeniu ludzi. Te ćwiczenia odbywają się co cztery lata, nigdy żadne państwo nie wprowadzało z tego powodu stanu nadzwyczajnego – mówi „Rz" Tomasz Siemoniak, wiceszef Platformy. – Dlaczego nie wprowadzić go w woj.warmińsko-mazurskim, które graniczy z obwodem kaliningradzkim? Tam przecież te ćwiczenia też będą się odbywały. PiS goni za wzrostem poparcia, nie patrząc na interesy Polski – dodaje Siemoniak. I dodaje, że nie znamy treści rozporządzenia, a PO przedstawi swoje stanowisko, gdy pozna więcej szczegółów. – Do poniedziałku jest dużo czasu – podkreśla Siemoniak.

Czytaj więcej

Bartkiewicz: Stan wyjątkowy: Łukaszenko nie wygrywa. My przegrywamy

Sygnały Konfederacji

Odrzucenie zapowiadanego wniosku Lewicy o uchylenie rozporządzenia o stanie wyjątkowym wymaga m.in. pełnej mobilizacji po stronie PiS.

Podobnie jak w innych głosowaniach, ważne będzie stanowisko Konfederacji oraz grupy posłów Pawła Kukiza. Jak pisała już „Rzeczpospolita", Paweł Kukiz zastrzegł, że nie rozmawiał z PiS o tej sprawie, a jego porozumienie programowe z partią Jarosława Kaczyńskiego nie obejmuje takich głosowań.

Co zrobi Konfederacja i 11 posłów? – Diabeł tkwi w szczegółach. Sami zgłaszaliśmy jednak wniosek o to, by ten stan nadzwyczajny w tych regionach ogłosić. Ale będziemy domagali się gwarancji dla przedsiębiorców, że ich firmy nie będą zatrzymane albo że będą uczciwe odszkodowania – mówi nam Artur Dziambor, poseł Konfederacji. Wszystko więc wskazuje, że głosy do utrzymania decyzji o wprowadzeniu stanu wyjątkowego się znajdą, chociaż liczenie „szabel" wciąż trwa.