Wąsik przekonywał w Polskim radiu 24, że wschodnia granica Rzeczpospolitej jest "bardzo dobrze strzeżoną granicą", którą UE uważa za najszczelniejszą lądową granicę Unii.

Ponieważ jednak dziennie od 100 do 250 osób próbuje ją przekroczyć, "teraz należy się przygotować na jej uszczelnienie" - mówił polityk PiS.

Uszczelnianie to trwa od lipca. - Straż Graniczna panuje nad tym, co się dzieje na tej granicy, nawet bez płotu. Z płotem będzie bardzo dobrze - zapewniał Wąsik.

Zauważył też, że kpiny z budowanego ogrodzenia, które powstaje z drutu kolczastego na granicy polsko-białoruskiej, są niewłaściwe, bo "nie ma się z czego śmiać", a wszystkie dostępne techniczne metody powinny być wykorzystane.

Poseł jest zdania, że wobec uchodźców, którzy wciąż koczują w Usnarzu Górnym na granicy, polski rząd podjął wszystkie niezbędne działania, a uchodźcy pozostają po stronie białoruskiej, która podpisała "konwencję genewską ws. uchodźców i ma takie same obowiązki, jak Polska".

Wąsik zaznaczył, że strona polska nie zaryzykuje bezpieczeństwem żadnego strażnika ani żołnierza, by przeszedł na stronę Białorusi i zaniósł migrantom "cokolwiek". - Przepisy białoruskie dotyczące granicy są niezwykle restrykcyjne. Po drugiej stronie mogą stać żołnierze z bronią gotową do strzału

Tymczasem,  mówił Wąsik, opozycja dała się złapać na "pułapkę Łukaszenki", bo wszystko, "co ma bić w polski rząd", nawet podsuwane na tacy przez białoruskiego prezydenta, "jest dla niej święte". Polityk jest przekonany, że Łukaszenko widzi to i traktuje polską opozycję "jak swoich pożytecznych idiotów".