Reklama

Szoszyn: Niewidzialny wróg Ukraińców

Problemem Kijowa nie są jedynie imperialne zapędy Moskwy, ale także wzajemna nienawiść polityków nad Dnieprem.

Aktualizacja: 25.08.2021 21:26 Publikacja: 25.08.2021 18:49

Szoszyn: Niewidzialny wróg Ukraińców

Foto: AFP

Czym jest 30. rocznica niepodległości dla państwa, które doświadczyło rozbioru i od ponad siedmiu lat walczy o przetrwanie, odpierając agresję sąsiedniego mocarstwa? Huczna uroczystość w niebieskich i żółtych narodowych barwach, wielka parada wojskowa i obfita obecność zagranicznych osobistości zapowiadała najważniejszą imprezę ostatnich lat. Kijów tego dnia chciał pokazać światu, że Ukraińcy, mimo wszystkich przeciwności losu, mają uśmiech na twarzach i podniesione czoło. Pokazać, że to nie rozdarty na kawałki, ale jeden, zgodny i solidarny naród. Skończyło się niestety inaczej.

Przemówienia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zawsze robią duże wrażenie. Były artysta kabaretowy umie porwać tłumy. We wtorek rozśmieszył trzech siedzących w pierwszym rzędzie byłych prezydentów Ukrainy: Leonida Kuczmę, Wiktora Juszczenkę i Petra Poroszenkę. Wymieniając regiony, z których pochodzą wybitni rodacy, wspomniał o pierwszym prezydencie Leonidzie Krawczuku (nie był osobiście na obchodach w Kijowie z powodów zdrowotnych), wspomniał o Kuczmie i Juszczence. Ale mówiąc o Doniecku, wymienił nazwisko aktora Leonida Bykowa, a nie zbiegłego do Rosji Wiktora Janukowycza. Uśmiech na twarzach prezydentów zniknął, gdy Zełenski przeszedł do ukraińskich poetów i sportowców, nie wspominając ani słowem o swoim poprzedniku.

Można sobie wyobrazić, co czuł w tym momencie Poroszenko, który de facto został wrzucony do jednego worka ze „zdrajcą Janukowyczem". Czy nazwisko prezydenta, który zmierzył się w 2014 roku z okupacją Krymu i agresją w Donbasie, nie zasługuje nawet na to, by o nim wspomnieć podczas uroczystości z okazji 30. rocznicy niepodległości?

Nie w ukraińskiej rzeczywistości. Urzędujący przywódca podczas swojej pierwszej w życiu kampanii wyborczej w 2019 r. pozycjonował się jako odwrotność Poroszenki, znienawidzonego przez biedny naród miliardera.

Walczący wówczas o reelekcję prezydent również nie szczędził epitetów, lekceważył i wyzywał swojego konkurenta od „klaunów", przekraczając niekiedy granice kultury politycznej. Tak urodziła się prawdziwa nienawiść pomiędzy głównymi siłami politycznymi w kraju, broni nie zawieszono nawet w najważniejszym dla Ukrainy dniu, nawet w obecności zagranicznych przywódców i delegacji.

Reklama
Reklama

Tłumiąc w sobie niesmak po przemówieniu Zełenskiego, Poroszenko udał się w towarzystwie weteranów wojny w Donbasie aleją Bohaterów Niebiańskiej Sotni (poległych na Majdanie w 2014 r.), zmierzając w kierunku siedziby rządu. Ktoś próbował rzucać w byłego przywódcę jajkami, gdy z tłumu wyskoczył mężczyzna i oblał mu twarz tzw. zielonką. To trudno zmywalny zielony środek odkażający, popularny w krajach byłego Związku Radzieckiego.

Były prezydent pośpiesznie odjechał radiowozem w asyście policji. Media już grzmiały o ataku na lidera opozycji. Poroszenko oczyścił twarz i już kilka godzin później rozstawił scenę i zebrał swoich zwolenników w innej części Kijowa. O wszystko, rzecz jasna, oskarżył urzędującego prezydenta, a nawet zarzucił mu „ukrywanie sprawców" w swoim biurze. Przekonywał rodaków, że to obecna ekipa rządząca hamuje proces integracji Ukrainy z Unią Europejską i NATO. Grzmiał, że zebrani pod jego sceną są „prawdziwymi Ukraińcami", nie to, co tamci od Zełenskiego. Przekonywał, że jego zwolennicy „kochają Ukrainę" najbardziej i że odzyskają Donbas i Krym. W odwecie na prezydencie nie wspomniał ani słowem o poniedziałkowej inauguracji Platformy Krymskiej, największej międzynarodowej imprezy w historii niepodległej Ukrainy z udziałem przywódców, szefów dyplomacji i ambasadorów z kilkudziesięciu krajów.

Po co o tym wspominać? Przecież to impreza zorganizowana przez Zełenskiego. – Prozachodnie siły na Ukrainie od lat rzucają te same hasła, ale nie robią nic, by wspólnie dążyć do ich realizacji – tłumaczy mi kijowski politolog, który od kilkudziesięciu lat obserwuje gorzką rzeczywistość polityczną nad Dnieprem.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Co Polacy odpisali USA ws. Nobla dla Trumpa? Ujawniono szczegóły
Polityka
Co dalej z PIP? Trwa wyścig z czasem i z Komisją Europejską
Polityka
W koalicji konsternacja po szarży Czarzastego, PiS wzmacnia kuszenie Trumpa
Polityka
W PiS potrzebna rewolucja? Ankietowani wskazują, co powinien zrobić Kaczyński
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama