Odwołania marszałek Witek ze stanowiska chcą Koalicja Obywatelska, Lewica i Koalicja Polska-PSL. Ma to związek z wydarzeniami w Sejmie z 11 sierpnia.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki zwraca uwagę, że opozycja musiałaby wyłonić wspólnego kandydata, który zastąpiłby witek. Wicemarszałek Sejmu uważa, że nie byłoby to proste.

Gowin też chciałby być marszałkiem, ale opuściła go większość jego posłów i teraz w Sejmie już się nie liczy

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu

"Część Platformy chciałaby wystawić Kidawę-Błońską i ten pomysł gotów jest zaakceptować Tusk. Problem jednak w tym, że chętnych jest więcej: Budka, który za wszelką cenę chciałby być kimkolwiek ważnym; Nitras, który marzył o karierze u boku Trzaskowskiego, a teraz Tusk pokrzyżował mu plany; Tomczyk, którego pozbawiono przewodnictwa nad klubem PO, a także kilka pań posłanek, które uważają, że jak może być Kidawa, to czemu nie one. Marszałkowanie marzy się Kosiniakowi-Kamyszowi, a także Zgorzelskiemu z PSL, który uważa, że ma większe kwalifikacje od swojego prezesa. Posady marszałka nie odmówiłby Czarzasty z SLD, wie jednak, że jego szanse są znikome. Konfederaci najczęściej głosują razem z Platformą i Lewicą, ale dobrze wiedzą, że ich kandydata nikt poważny nie weźmie pod uwagę. Wreszcie Gowin też chciałby być marszałkiem, ale opuściła go większość jego posłów i teraz w Sejmie już się nie liczy" - komentuje Terlecki.

Czytaj więcej

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek (PiS) i wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty (Lewica)
Opozycja liczy sejmowe szable. Witek pierwszym testem

Jego zdaniem utrata przez PiS marszałka wiązałoby się z ogłoszeniem przedterminowych wyborów. "PiS nie mógłby przeprowadzać w Sejmie ustaw, koniecznych przy wprowadzaniu w życie poszczególnych elementów Polskiego Ładu, a opozycja usiłowałaby odwoływać kolejnych ministrów. Wobec takiego scenariusza jedynym rozwiązaniem byłby wniosek o samorozwiązanie Sejmu i prawdopodobnie wczesną wiosną odbyłyby się wybory" - stwierdził.

"Dopóki jednak PiS dysponuje większością głosów w Sejmie, trzeba myśleć raczej o pracy na rzecz dalszego rozwoju Polski niż o wcześniejszej o dwa lata kampanii wyborczej" - dodał Terlecki.