W ostatnich miesiącach przy zachodnich i północnych granicach Białorusi znacznie wzrosła liczba nielegalnych migrantów, głównie z Iraku. Litwa zarzuca Białorusi celowe przewożenie migrantów do Mińska, a następnie wysyłanie ich przez granicę w celu ubiegania się o azyl. Ma to być odwet za sankcje nałożone przez Unię Europejską na Białoruś.

Migranci próbują też przedostać się z Białorusi do Polski. W rejonie wsi Usnarz Górny w pobliżu Krynek (ok. 50 km od Białegostoku) koczuje grupa osób, których Polska nie chce wpuścić, a Białoruś - przyjąć z powrotem.

Czytaj także:
Premier Morawiecki o sytuacji na granicy z Białorusią: Polska nie ulega

- Te osoby są elementem wojny hybrydowej prowadzonej przez Aleksandra Łukaszenkę przeciwko Unii Europejskiej jako całości - skomentował w rozmowie z radiową Jedynką europoseł PiS Karol Karski.

- Są to osoby, które są sprowadzane przez reżim Łukaszenki z Iraku, przylatują specjalnym mostem lotniczym, który został utworzony między Irakiem a Białorusią, następnie są przez służby białoruskie transportowane na granicę Unii Europejskiej. To nie tylko casus polski, ale także litewski - mówił.

Polityk PiS zaznaczył, że stanowisko UE jest jasne. - Tego typu działanie jest odbierane jako akt nieprzyjazny wobec całej Wspólnoty, Unia wspiera ochronę granic zewnętrznych - powiedział zauważając, że wschodnia granica Polski jest jednocześnie zewnętrzną granicą UE i granicą strefy Schengen.

- Te osoby próbują nielegalnie przekroczyć granicę, natomiast pamiętajmy, że nie mogą one nabyć statusu uchodźcy. Zgodnie z Konwencją genewską o statusie uchodźców z 1951 r., z jej art. 31 ust. 1, nie jest karalne wyłącznie przekroczenie pierwszej granicy przez takie osoby, czyli granicy państwa, na terenie którego czują się zagrożone, w celu wyjazdu do państwa bezpiecznego - podkreślił europoseł PiS.

- Te osoby posiadają wizy białoruskie, te osoby przyleciały legalnie na Białoruś, za zgodą państwa białoruskiego i nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystały z dobrodziejstw gościnności państw, na terenie których się wcześniej znajdowały - i to nie tylko Białorusi, przecież te osoby także podróżując na terytorium w kierunku granicy Polski przekraczały wiele granic - mówił.

Czytaj także:
Bosak: Jeśli drut na granicy jest skuteczny, to znaczy, że jest dobry

Karol Karski stwierdził, że nie każdego migranta można nazywać uchodźcą. - Uchodźców wśród tych osób, które chcą przekraczać granicę jest może ułamek promila - to osoby, które są realnie, osobiście zagrożone w swoim własnym kraju i to nie mogą być żadne ogólne ich wrażenia czy przekonania co do tego, że mogłyby być prześladowane, tutaj musi być realnie, w sposób indywidualny zagrożone ich życie, zdrowie i w takim przypadku mają one prawo przekroczyć granicę do sąsiedniego państwa - przekonywał.

Część posłów opozycji uważa, że Polska łamie prawo, uniemożliwiając grupie osób koczujących na granicy wkroczenie na terytorium naszego kraju.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

- Z wielkim smutkiem, z wielką przykrością patrzę na wyjałowienie intelektualne polskiej polityki, niektórych polskich polityków, którzy pracę legislacyjną zastępują happeningami - skomentował Karski.

- Niestety, mamy do czynienia z totalną opozycją: jak jest dzień, powiedzą że jest noc, jak jest czerwone, powiedzą, że zielone - dodał.

- Te osoby - mamy wręcz gwarancję tego, że jeśli można coś zrobić przeciwko Polsce, przeciwko własnemu krajowi, przeciwko własnemu rządowi, to to zrobią. Jeśli można coś powiedzieć przeciwko Polsce, to powiedzą. Tutaj działa po prostu taki automatyzm, taka bezrefleksyjność, że w pewnym momencie te osoby są w stanie nawet stanąć po stronie Aleksandra Łukaszenki, żeby tylko coś zrobić przeciw (Polsce - red.) - ocenił europoseł Prawa i Sprawiedliwości.