Spotkanie w Mławie odbyło się z inicjatywy tamtejszego Komitetu Prawa i Sprawiedliwości, a relacjonował je portal naszamlawa.pl.

Podczas rozmowy padały pytania m.in. o prawną ochronę zwierząt. Mławski radny i jednocześnie leśnik Jacek Szlachta podziękował szefowi resortu środowiska za likwidację okresu ochronnego w polowaniach na dziki, co według niego będzie sprzyjało rozwiązaniu problemu nadmiernej ich populacji.

Szlachta pytał również, jakie są plany resortu wobec innych, "uciążliwych" gatunków, wymieniając wilki, żubry i żurawie.

Minister Kowalczyk w odpowiedzi na to pytanie stwierdził, że obecnie "żyjemy w czasach nadmiernej wrażliwości w ochronie zwierząt". Przypomniał, że gdy jego poprzednik, minister Szyszko, zgodził się na odstrzał łosi, "musiał prawie że na drugi dzień ją odwoływać".

Czytaj także: Zabiła żyrafę. Tłumaczy, że w ten sposób chroniła gatunek

Kowalczyk powiedział też, że jego ministerstwo wprowadziło taką zasadę, by regionalne dyrekcje ochrony środowiska "bardzo chętnie wyrażały zgodę na odstrzały zwierząt chronionych gatunkowo". Tu wymienił bobry, łosie i żubry.

Minister środowiska stwierdził, że co prawda niewiele jest jeszcze zgłoszeń, aby większe szkody miały wilki, ale myśli, że "za chwilę zajdzie taka potrzeba".

Kowalczyk zapewnił, że rząd nie zamierza znosić ochrony gatunkowej, "bo będzie konflikt z Europą, ze wszystkimi".

- Lepiej robić to małymi krokami, a też skutecznie, czyli wyrażając zgodę na każdy wniosek dotyczący redukcji tych chronionych gatunków zwierząt - powiedział Henryk Kowalczyk, minister środowiska.