Po tym jak Prawo i Sprawiedliwość na swoim kongresie przyjęło uchwałę sanacyjną, mającą przeciwdziałać nepotyzmowi, Polskie Stronnictwo Ludowe zaprezentowało we wtorek listę „tłustych kotów PiS” - 357 nazwisk osób związanych z PiS na intratnych stanowiskach w spółkach skarbu państwa.

Dowiedz się więcej: PSL zaprezentował listę 357 „tłustych kotów” z PiS w spółkach skarbu państwa

Politycy w programie „Kawa na ławę” w niedzielę w TVN24 rozmawiali o nepotyzmie także w kontekście doniesień o pośle Lechu Kołakowskim, który we wrześniu 2020 został przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zawieszony w prawach członka partii za złamanie dyscypliny klubowej, gdy zagłosował przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Odszedł wówczas z PiS i został posłem niezrzeszonym. W czerwcu bieżącego roku wstąpił do partii republikańskiej Adama Bielana, a następnie jako jej reprezentant wrócił do klubu PiS. Następnym krokiem Kołakowskiego była rezygnacja z pobierania uposażenia poselskiego. Poseł dostał bowiem prace w państwowym Banku Gospodarstwa Krajowego.

- Nie ma znaczenia dla sprawy, jak dziś funkcjonują spółki skarbu państwa, to, jak było kiepsko za rządów Platformy. No było kiepsko, ale rządzicie szósty rok - mówił pod adresem Łukasza Schreibera z PiS Adrian Zandberg. - Nie było „chińskiego muru” pomiędzy polityką a spółkami i (...) nie zamykajmy oczu, że wtedy też cudownie nie było. Natomiast gdybyście przez te sześć lat zaproponowali rozwiązania, który taki właśnie mur, między polityką z jednej strony a zarządzaniem spółkami zaproponowali, to my byśmy za tymi rozwiązaniami zagłosowali. Ale zamiast to robić tak naprawdę rozkoszujecie się tą sytuacją - dodał poseł Lewicy. 

Zandberg zwrócił uwagę, że choć na wniosek Jarosława Kaczyńskiego PiS przyjął uchwałę sanacyjną, mówiącą „o tym, że teraz to zakończy się instalowanie krewnych i pociotków w spółkach skarbu państwa” to jednocześnie prezes Prawa i Sprawiedliwości „zbudował sobie partię-pacynkę”, której liderem jest Adam Bielan. - Ona się nazywa Republikanie bodajże, jak rozumiem to będzie taki zbiorniczek na tych polityków, którzy właśnie mogą funkcjonować według tych zasad, których głosów potrzebujecie, żeby utrzymać większość rządzącą, a którzy nie są członkami Prawa i Sprawiedliwości, więc te słowa do nich, jak rozumiem, adresowane nie były - zauważył.

- Oczywiście, można się tak bawić, tylko ludzie, część nawet tych, którzy na was zagłosowali parę lat temu, ufali, że będziecie wyznaczać w tej sprawie nowe standardy. Wyznaczyliście nowe - tylko gorsze - podkreślił Adrian Zandberg.